środa, 17 października 2012

Epiloog!

*30 lipca 2013r., klub*
    Ta noc zapowiadała się naprawdę nieźle... Bo to nie inna okazja, a mój wieczór panieński! Po tych wszystkich rehabilitacjach, należy mi się coś od życia! Pierwszy raz moje życie opiłam na osiemnastce, która odbyła się niedawno. Każdy miał przyjść w jakimś przebraniu. Loui wybrał... chwasta. Na mojej osiemnastce, był chwastem...!
    Do tego klubu wbiłyśmy tylko, żeby jakoś zacząć tą imprezę. Wypiłyśmy po drinku i poszłyśmy tańczyć. Densiłam z jakimś kolesiem, a nagle ktoś mnie złapał od tyłu.
Z-No hej piękna, zatańczymy?
J-Zayn? Co ty tu robisz?
Z-Jestem na wieczorze kawalerskim.
J-Akurat ten klub?
Z-Lou się uparł, bo on jest podobny do tego z Australii. A wiesz co zrobiliście po tej imprezie...
Zaśmiał się, a ja zaczęłam szukać wzrokiem Louiego.
J-Ja lepiej wiem, jak i gdzie powstało moje dziecko. Gdzie jest...
Ktoś mnie złapał za dupę.
Lo-Buu!
J-Louis... Wy zwijacie czy my?
Lo-Czemu nie chcesz się ze mną bawić?!
Zapytał z udawanym oburzeniem.
J-Zgaduj. To pa, widzimy się jutro!
Lo-O ile nie obudzę się np. w Japonii...
J-Nie fantazjuj. Jutro. 16.00. Kościół. Nie spóźnij mi się!
Wypiłyśmy jeszcze po drinku i ruszyłyśmy do limuzyny. Kiedy opróżniłyśmy pierwszą butelkę szampana, otworzyłyśmy dach śpiewając coś bez sensu. Nagle naszła mnie myśl żeby poflirtować z kierowca (no wiecie, reklama playboya ;D). Rozsunęłam prze działkę, a kierowcą okazał się nikt inny tylko... Mazzi! Tak, ten Mazzi, przyjaciel Li.
J-Co ty tu...?
M-Jestę kierowcę limuzynę!
A-Z Mazzim wszystko jest możliwe!
C-Ale nie mów, co my tu robiłyśmy! Żebyśmy się dobrze zrozumieli koleżko.
M-Jasne. To gdzie teraz?
Olka szepnęła mu coś i ruszyliśmy. Znów wystawiłam łeb przez szybę i akurat, kiedy staliśmy na czerwonym, przechodzili fani. Poprosili o autograf.
J-A czy ja mogę zaśpiewać wam jakąś piosenkę? Proszeę!
Lekko zszokowani zgodzili się.
J-Czekajcie... Ta piosenka zaczynała się jakoś... Roka, jak zaczynała się ta taka piosenka?
R-Nie ma żadnej piosenki. Ona nie istnieje rozumiesz?!
J-Ale jak to?! Jeszcze dzisiaj ją nuciłam...
M-Przed chwilą dzwonił do mnie Obama. Kazał ci przekazać, że usunął tą piosenkę ze świata.
J-Czemu akurat Obama?
M-Tylko on, ma mój numer...
A-Nie zaśpiewasz jej. Jedziemy.
Mimo mojego zszokowania, tak zrobiliśmy. Siedziałam już cicho i wyszłyśmy do następnego klubu. Było tam tak jakoś puściej. Jak się okazało, czekał na nas (a konkretnie mnie) striptizer. Na specjalną prośbę, przebrał się za marchewkę...
*Liam*
    Chyba o tej godzinie, tylko ja mniej więcej kojarzyłem kim jestem. Po długiej zabawie, dosiadłem się do Lou i Harolda, aby odpocząć.
H-No, a więc już będziesz umiał zrobić ten rosół?
Lo-Jasne, dzięki Hazz, kocham cię.
Li-Co wy robicie?
H-Daje mu kilka rad, jak być przykładnym mężem.
Z-Ile ty i Chris jesteście po ślubie?
Dosiadł się mulat, pieprząc coś.
H-Ja i Chris... To już będą 3 lata niedługo... Jak ten czas szybko leci...
Lo-Jaka Chris?
Z-Taka mała blondyneczka. Ona jest chyba żoną loczka. Liam, sądzisz, że jestem złym przyjacielem? Za Chiny nie mogę sobie przypomnieć ich wesela...
Wesele... Zrobili mi już wodę z mózgu. A jak Harry rzeczywiście jest żonaty? Lepiej zmienić temat.
Li-Gdzie jest Niall?
Nagle ochroniarz do nas podszedł.
O-To wasz kolega?
Pokazał na Horana.
Li-Yyy, tak. O co chodzi?
O-Znalazłem go w szafie, na zapleczu, jak szukał Narnii. Rozwalił ją i ktoś musi ponieść koszty.
Z-Ja go nawet nie lubię!
Zostawiliśmy mu jakieś namiary na nas i uciekliśmy z tego klubu. Nagle Tommo usiadł na środku ulicy.
Lo-Nie idę dalej.
Z-Czemu?
Lo-Chłopcy... Gdzieś tu, w Londyńskim zoo, są miliardy zwierząt uwięzione w klatkach. Moje ulubione to koczkodany.
Wstał i ruszyliśmy dalej.
N-Poszukajmy przygód!
Li-Co?!
Lo-Właśnie! Doskonały pomysł! Nie znam jeszcze każdego zakątku Londynu i tej nocy mam okazję poznać. Chodźmy do sklepu po prowiant i na wycieczkę!
Szliśmy i szliśmy i zatrzymaliśmy się na jakiejś podejrzanej dzielnicy. Niall z Hazzą szli przodem. Nagle blondynek przeczytał jakieś 'grafiti':
N-Ruchaj mnie!
*chwila ciszy*
H-Lubie jazz...
Mówiąc to, ściągnął Horanowi spodnie do kolan, a ten się chyba nie zorientował, bo nic z tym nie zrobił.
Z-*krzyk* Zakładaj spodnie, rozwścieczałe fanki biegną!
Lo-Na dach!
Wspięliśmy się po drabince na dach.
Li-Gdzie ty masz te fanki?
Z-Zmyśliłem to, nie chciałem żeby się przeziębił...
N-Kocham cię.
Lo-Lepiej pomyślmy jak stąd zejść...
Zastanawiał się Loui i za chwilę wisiał na rynnie.
Lo-Ej, wiszę se.
N-Skocz.
Lo-Boje się. Niech mnie ktoś przytuli!
Styles też se zawisnął i go przytulił. Ja za to postanowiłem zejść tą samą drogą, którą weszliśmy-drabinką. Pomogłem reszcie zeskoczyć, bo stwierdzili, że ta drabina była 'oszczana przez amerykańskie pingwiny'.
Z-Pójdźmy.
Poszliśmy. Nagle zaczepiły nas jakieś dresy...
-Czego tu szukacie?
N-Zgubiłem moją wuwuzele.
Li-Taa, kolega bez niej nie zaśnie...
H-Włożył bym sobie banana między nogi...
-Ej, może pomóc wam szukać?
Lo-Chętnie.
Nie wierze... Nasi nowi kumple pytali się jaki kolor, gdzie ją ostatnio widział, czy był z nią bardzo związany...
N-*szept* Loui, ja naprawdę nie zasnę bez tej wuwuzeli?
Lo-Zróbmy szybki test! Połóż się, sprawdzimy czy uśniesz.
Po 5 minutach, chrapanie Niallera było głośniejsze od Big Bena. Pożegnaliśmy dresów, wzięliśmy go pod pachę, zdjęliśmy buty i ruszyliśmy boso przez świat...
*Jula*
    Striptiz pana marchewki, nawet przypadł mi do gustu, ale mój, w następnym klubie, był lepszy! Otrzymałam gromkie brawa. Zaraz po tym zaczęłyśmy grać w butelkę. Z racji tego, że to mój wieczór, kręciłam pierwsza. Wypadło na Cher.
C-Na pierwszy ogień wyzwanie...
J-Musisz... Położyć się na podłodze i gdacząc, udawać, że pływasz!
Tsaa... Wykonała zadanie, a barman chciał dzwonić na pogotowie, bo myślał, że się naćpała i coś jej jest. Na szczęście mamy takie coś, jak urok osobisty i nie wyrzucił nas z klubu. Teraz Cher zadawała pytanie Olce.
C-Jakbyś mogła jutro nie mieć kaca, to zjadłabyś swój obcas?
O-Już wcześniej myślałam nad tą opcją. Tak, zjadłabym, w końcu jestem narzeczoną Horana... A dasz mi gwarancję?
Cher pobiegła po jakieś niezłe ciacho i zdjęła mu koszulkę. Napisała jej gwarancję, szminką, na jego brzuchu (żeby było przyjemniej) i zrobiła zdjęcie pamiątkowe.
O-Myślicie, że są ciężko strawne?
Odgryzła kawałek swojego buta! Wtedy nagle do pubu wbił Mazzi.
M-Dale a tu cuerpo alegria a Macarena 
Que tu cuerpo es pa' dale alegria y cosa buena 
Dale a tu cuerpo alegria a Macarena 
Eh Macarena!
R-Mazz, zdradziłam cię z cyganem!
M-Uhuhu bitch please, on jest zwykłym parapetem!
A-Pojedźmy w jakieś ciekawe miejsce!
M-Mówisz masz..
Wskoczyłam na stół, zatańczyłam dla barmana, powariowałyśmy trochę i zwinęłyśmy do auta.
O-Gramy w co wolisz?
Przystałyśmy na propozyjszyns.
R-Więc co wolicie... Znaleźć w swoim łóżku czyiś palec czy zjeść mięso z kota?
J-Palec. Samotne palce są takie kochane... Teraz ja! Wolałybyście żeby Olka pożarła wasze ulubione buty czy żeby Mazzi włożył wam rurkę do nosa i wypił mózg?
C-Ja bym wolała zostać bez mózgu niż bez butów!
A-Wolałybyście znieść jajko czy zostać na bezludnej wyspie, sam na sam z psychopatą.
O-Ja bym wolała psychopatę. Może jednak okazał by się dobrym żółwikiem?! Nie każdy psychopata jest zły! Uh, jesteście takie nietolerancyjne, wobec zwierząt!
M-Teraz ja mówię! Wolałybyście obudzić się jako krokodyl czy przez 5h być w żołądku Niallera?
J-Ja to się obudzę jutro jako krokodyl...
    Obudziłam się w jakimś klubie... Pierwszy w oczy rzucił mi się Mazzi.
J-Gdzie jesteśmy.
M-To klub mojego kumpla...
O-Wracajmy do domu...
M-Z tym może być mały problem...
Popatrzyłyśmy na niego przerażone.
M-No bo... jesteśmy w Paryżu.
J-Mazz, zabierz nas do domu, nie rób sobie żartów. Mam zaraz ślub!
Kiedy z klubu pojechaliśmy na lotnisko, uwierzyłyśmy mu. Kiedy zobaczył nasze miny, miał chyba małe poczucie winy.
M-Ale adrenalinka chociaż jest. Spoko wylatujemy za 15 minut.
    Już w Londynie, w drodze do domu, spojrzałyśmy na telefony.
R-Hmm... Interesujący SMS od Zayna... "Jestę kurczakię!".
J-Tiaa, a Lou mi napisał "Zamieniam się w kibel.".
C-Oj... Wysłałam SMS do mojego kuzyna "Przeleć mnie!"...
O-Ktoś dawał mi zadanie żebym napisała do 10 przypadkowych osób "Jestem w ciąży."?
A-Nie pamiętam... A co ci odpisali?
O-Simon "Gratuluje!", mój dziadek "Matko boska! Nazwij chociaż dziecko po mnie albo po babci.", manadżer "Nie pijcie więcej.", a Zay "Czajnik z ciebie!". Reszta nie odpisała...
    Zaraz będę miała nazwisko Tomlinson. Taa, moje marzenie... Boję się trochę. Dobra, sram w gacie jak nigdy! Byłam już całkiem gotowa, limuzyna czekała przed domem... A ja... ja stałam i patrzyłam w lustro. Zobaczyłam za sobą Harrego.
H-Ślicznie wyglądasz.
J-Widzisz masz ostatnią okazję, żeby ze mnie poderwać, bo za chwilę będę prawnie zajęta...
Zaśmiał się słodko.
H-Loui czeka w aucie, królewno. Moja narzeczona też. Nie bój się...
J-Aż tak widać? Ale chociaż kaca nie miałam...
H-Mogę z tobą zatańczyć pierwszy taniec? Tzn. ten po tańcu z Tommem.
J-Kocham cię braciszku...
Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy.
Lo-No, ale żeby się obudzić w Paryżu?!
C-Też myślałam, że prędzej to wy, znajdziecie się w takiej sytuacji...
J-A wy co robiliście?
Lo-Pamiętam, jak gadaliśmy co robiliśmy na ślubie Hazzy i Chris.
C-What the fuck?!
H-Sorry...
    Przed kościołem już wszyscy czekali. Muzyczka i uroczyste wejście... Msza minęła mi w mgnieniu oka...
Lo-Ja Louis biorę sobie ciebie Julio za żonę i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że cię nie opuszczę, aż do śmierci...Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
Mówiąc to patrzał mi prosto w oczy. Prawie się pomylił, odmieniając moje imię i mówiąc je całkiem po polsku, ale udało się. Niby kościół był pełny, ale teraz byliśmy tylko my... Teraz moja kolej, problem w tym, że nie mogłam wykrztusić słowa...
J-Ja Julia biorę sobie ciebie Louisie za męża i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że cię nie opuszczę aż do śmierci...
I się rozryczałam... W końcu to ja.
J-Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
No to teraz obrączki...
Lo-Julio przyjmij tę obrączkę na znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.
Powtórzyłam to samo. Krótki, ale namiętny pocałunek i wyszliśmy z kościoła. Zamiast ryżu sypali na nas płatkami róż. O wiele fajniej wyglądało. A no i oczywiście białe gołębie... Po za tym to wesele będzie kompletnie Polskie. Angielskie obyczaje są takie... nudne.
    Weszliśmy już do pałacyku, zjedliśmy pierwszy posiłek i zaczęły się też pierwsze tańce... Najpierw walc (?) z Louim. Wszyscy patrzyli i podziwiali jak Anka nas nieźle wyszkoliła... Następnie oczywiście zajął się mną Hazz, tak jak obiecał.
H-Moje biedactwo płakało...
J-Ja ci się zaraz pośmieje, Styles!
H-Mimo tych wszystkich zobowiązań w kościele, nic się nie zmieniłaś! Nie będę mógł się przyzwyczaić do twojego nowego nazwiska...
J-Haha, jęstę Tomlinsonę. Ja też nie...
    Poszliśmy trochę pogadać z gośćmi. Najpierw z dziadkami Lou.
BL-To była najlepsza decyzja w waszym życiu! Idealnie do siebie pasujecie!
DL-Taa, jakby Loui się z nią nie ożenił to...
BL-To co?
DL-To ja bym to zrobił!
Lo-Widzisz dziadku, kto pierwszy ten lepszy!
Oblecieliśmy jeszcze kilka stolików, porozmawialiśmy z bliskimi... Dlaczego nie ma tu mojego ojca? Nie miał mnie ktoś odprowadzić do ołtarza, zatańczyć, przemówić... Ugh... Kiedy nie widziałam się z nim już jakieś 4 lata, obmyślałam, że i tak zaproszę go na ślub. I z nim zatańczę. Tak jak córka z ojcem...
    Kiedy atmosfera się rozluźniła [czytać: towarzystwo było już po paru głębszych], nadszedł czas na grę. Musiałam spośród kilku facetów rozpoznać Lou, dotykając ich... po pośladkach. On będzie musiał to samo zrobić z kobietami tyle, że po biuście. Nie ma to jak orgia na weselu, haha. Moje zadanie akurat było prościutkie, ze względu na jego zacną dupencję. Pierwsza... Hm... To Harry! Może nie będę tego mówić na głos? Druga... To na 100% nie Lou... Może mój kuzyn? Haha. Następna...
C-I co?
J-Nie, nie, nie... To Zayn!
R-Ty lepiej męża szukaj!
Następna dupa była jego! Odsłoniłam oczy. Usłyszałam brawa. No ludzie jak ja się miałam pomylić? Jak raz jej dotkniesz, nie zapomnisz o niej... haha. Teraz Loui... Przechodził po kolei i tylko "nie, nie, nie...". Zatrzymał się przy mnie i nagle zaczął mnie całować. Wszyscy oczywiście krzyczeli "gorzko".
J-A jakbym to nie była ja?
Zapytałam szeptem, ze śmiechem.
Lo-To miałbym miłe wspomnienia ze ślubu! Skąd ty znasz dupy każdego?
J-Kocham cię.
Lo-Odpowiedź na każde pytanie...
Zaśmialiśmy się i wyszliśmy na chwilkę na zewnątrz.
Lo-Wiesz jak się bałem, kiedy ci się oświadczałem?
J-Jak?
Lo-Prawie tak bardzo, jak cię kocham. Jeszcze to były oświadczyny przed całym światem... Co sobie wtedy pomyślałaś?
J-"Awww!" I jeszcze "a dobra, hajtnę się, co mi tam!".
Lo-Wiesz gdzie kupiłem ten pierścionek?
J-?
Lo-W Polsce.
J-Naprawdę?
Moje oczy zaświeciły się ze zdumienia.
Lo-Naprawdę. Bo ja *po polsku* kocham cię.
    Kiedy wróciliśmy do środka, wszyscy goście byli skupieni na Harrym.
H-Młodzi już są, czas więc na przemowę! Ich miłość od początku była dość śmieszna... Loui, niby przypadkiem wpadł na Jule, ale nie ma co ukrywać, rozegrał to nie do końca mądrze...
Lo-Jak widzisz, są efekty...
H-Bo macie mnie! Pewnie większość nie wie, że oni już brali ślub... Taki udawany, po dniu znajomości... I niech mi ktoś powie, że to nie przeznaczenie! Tak naprawdę mało czasu byli sam na sam, bo większość spędzaliśmy w grupie, ale sądzę, że wykorzystywali każdą chwilę doskonale... Kiedy się kłócili, my mieliśmy niezły ubaw, bo naprawdę były to błahe rzeczy, a oni naprawdę nie umieją się na siebie gniewać... Np. kiedy Tommo przewrócił ich rowerek wodny i musieli płynąć sobie przez Tamizę... Ich oświadczyny, były za to uroczyste i romantyczne... Z wieczorem panieńskim i kawalerskim, to szczerze mówiąc, myślałem, że my bardziej zaszalejemy... Tymczasem, dziewczyny obudziły się dziś w Paryżu!
Hazz jeszcze chwilkę przemawiał. Byłam na prawdę wdzięczna Bogu, że nie zabrnął za daleko w opowiadaniach o naszych przeżyciach...
    Nadszedł czas na wybranie nowej pary młodej! Zdjęłam swój welon, a wszystkie panny ustawiły się za mną. Hop! Welon trafił do... bliźniaczek! Nie wiem, jak one go złapały we dwie, ale z dziećmi wszystko jest możliwe! Uhuhu ciekawe kto będzie z kawalerów... Harry! Włączyli im do tańca piosenkę typu "przeleć mnie", haha, ja nie mogee... Moje szwagierki tańczyły stojąc na stopach loczka. Ślicznie razem wyglądali...
J-No to masz konkurencję, Cher...
C-No widzisz, źle rzucałaś!
    To wesele trwało i trwało... Nawet nie wiedziałam dokładnie która godzina...
J-Uwaga, teraz będzie mega odjazd... My Red Heels i One Direction zaśpiewamy piosenkę z Take Me Home-Summer love, ponieważ...
Lo-Ponieważ cała nasza przygoda zaczęła się w lato...
Zaśpiewaliśmy jeszcze oprócz tej z trzy piosenki i zaczęłam przemawiać.
J-Moja mama zawsze ciekawi się, czemu jestem akurat piosenkarką, a nie np. lekarzem... Muzyka to magia... Dzięki muzyce poznałam moich przyjaciół i męża, jej jak to poważnie brzmi. Dzięki muzyce mogłam przeżyć nawet te najgorsze dni. Dzięki muzyce wspięłam się na szczyt moich największych marzeń, a to one się najbardziej liczą w życiu... Dzięki muzyce wybudziłam się ze śpiączki... Dzięki muzyce tak naprawdę żyję... To fascynujące... Więc mamo, właśnie dlatego, muzyka jest moim życiem...
______________________________________________________________

Jeejuś! Równo pół roku temu, dodałam na tego bloga pierwszy post... No i potem to już z górki te 80 rozdziałów... Dziękuję wszystkim, którzy to czytali ♥! Upiekłam wam babeczki nawet dzisiaj:

(z budynieem w środku ^^)
Możecie się do mnie zgłaszać po obiór, haha. ;) A, no i przypominam o mojej prośbie, żeby każdy kto przeczyta ten epilog dodał komentarz. Może być coś typu "Blog był ok" (oczywiście jak sądzicie, że był ;p)
Ważne, żeby każdy coś dodał. Dzięki ♥!
*chwila wzruszenia* Wow, ten blog był serio ze mną pół roku... Szłam do szkoły-wymyślałam rozdział, jadłam obiad-wymyślałam rozdział, odrabiałam lekcję-wymyślałam rozdział... Różnie powstawały; niektóre w nocy, niektóre kiedy byłam nie do końca trzeźwa... Niby mam jeszcze drugiego (take-me-to-wonderland-onedirection.blogspot.com jaka reklamka xd), ale to nie to samo... Pamiętam też wpadki na tym blogu np. zanim Lou się oświadczał, 14 lutego, pojechali na łąkę... pełną kwiatów! Zapomniało mi się trochę, że prędzej była to łąka pełna śniegu...
Wgl. warto dodać, że aktualnie mam 369 komentarzy! A no i Polacy strzelili dziś gola w 69 minucie (jestem dumna ♥)
PS dawajcie adresy blogów i twittery!
PS 2 To naprawdę ostatni post! (tak, wiem, że przeżywam to jak mrówka okres haha)
PS 3 Wiem, że masakrycznie długi epilog, ale to tak na zakończenie... ;3
Więc kochaam was i dzięki jeszcze raz ♥! See you soon!

34 komentarze:

  1. Blog był świetny! Szkoda, że już kończysz. ;/

    OdpowiedzUsuń
  2. Blog najlepszy na świecie.
    Mój twitter: https://twitter.com/rozagurgul2000
    Mój blog: http://kdfkde-1d.blogspot.com/
    Ja ryczę!!! POZDRAWIAM!

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytając ten blog nieraz zarywałam noce żeby przeczytać rozdziały ( aż tak były ciekawe). W ogóle jestem zdziwiona skąd brałaś te pomysły. Przyznam się bez bicia płakałam na niektórych rozdziałach :)
    Naprawdę zaje*isty blog :D
    Pozdrawiam Ola ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. też czasem sikałam ze śmiechu i nie mogłam przestać albo płakałam bez opamiętania. Masz naprawde wielki dar... Podziwiam cię.
    Ola TT: @olajonaczyk

    OdpowiedzUsuń
  5. Twój blog naprawdę bardzo mi się podobał! Czasem rozdziały były trochę zakręcona ale i tak je uwielbiam. Wpadnij proszę do mnie i pokochaj chociaż jedego z moich blogów tak bardzo jak ja pokochałam twojego <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Blog wspaniały!!! Codziennie wchodziłam i sprawdzałam, czy nie dodałaś kolejnego rozdziału. Nie raz treść opowiadania doprowadzała mnie do łez albo wybuchu niepohamowanego śmiechu.
    Jesteś niesamowita <3.
    Mój blog: http://bo-po-co-sie-zakochac-w-gwiezdzie.blogspot.com/ pierwszy rozdział pojawi się wkrótce.
    Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  7. blog był♥ zajebisty !codziennie sprawdzałam czy coś dodałaś ! i jeszcze ten Lou ! <33 po prostu kocham jak masz inne mogłabyś mi wysłać na gg 19682951 lub t @kika1613 ? pliss :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten blog był naprawdę zajebisty. Szkoda, że nie będziesz dalej pisać ;( Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Blog był super <333 Raz czytałam do 3 w nocy bo nie mogłam się oderwać ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. świetny był... (a teraz daj babeczkę)
    Elisabeth

    OdpowiedzUsuń
  11. Blog bardzo mi się podobał to ty zainspirowałaś mnie do stworzenie tego bloga < http://jestem-z-1d.blog.pl/2012/10/ > <3
    ( Jak będziesz miała czas jak mogła byś przeczytać choć jeden rozdział to wiele dla mnie znaczy...

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie no. Blog zajebisty. Były chwile, w których się śmiałam do bólu brzucha, ale też były takie, kiedy płakałam. Dziękuję, że założyłaś tego bloga. Należy on do jednych z najlepszych, które czytałam. Dziękuję, że wytrzymałaś z nami tyle czasu. Nie zawsze chciało się nam komentować ( czyt. czytelnikom ) , ale wiedz , że czytaliśmy zawsze. Możliwe, że z lekkim opóźnieniem, ale zawsze to zawsze. Jeszcze raz dzięki, że ten blog istniał. ; *

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo się cieszę, że blog zakończył się pozytywnie. Pisany był w sposób profesjonalny. Podobały mi się inteligentne żarty. Teraz pozostaje tylko czytać Twój drugi blog, który też jest świetny i pomysłowy. Dzięki za te śmieszne i czasami dramatyczne rozdziały <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Chce mi się ryczeć. Ze wzruszenia ;p Kochani jesteście! Teraz wiem, że pół roku z mojego życia nie poszło na marne! Wiem też, że nie każdemu zawsze chciało się komentować (tak szczerze, to też rzadko to robię ;p) i nie mam tego nikomu za złe. I nie pieprzcie, że mam talent, bo czytając wasze blogi, widzę, że muszę się wiele od was nauczyć! ;D Żałuje, że to już koniec ;c Teraz mi pozostaje pisanie drugiego bloga, a wam (jeśli macie ochotę) czytanie go! ;D

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie miałam czasu czytać ostatnio, ale gdy przeczytałam te ostatnie rozdziały poryczałam się :') Dobrze, że chwile wcześniej zmyłam makijaż :) Cudoooooooooooooowny blooog :D Dzięki tobie zaśmiewałam się aż do bólu brzucha, żeby chwile potem ryczeć jak głupia :) xD Dziękuje ci za to! :* :* :* :* :* Kochaaaaaaam <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Blog jest świetnyyyy, cudowny! :* tak mnie wciągnął że przeczytałam wszystko w 5 dni xD czytałam go nawet w szkole na przerwach :D szkoda że już skończyłaś go pisać:(;( kochammm:**<3

    OdpowiedzUsuń
  17. Dziękuję ci za to że go pisałas:***<3<3

    OdpowiedzUsuń
  18. KOffam you!
    Trochę nie po anglikowemu ale co mi tam ;)
    Blog genialny... :*
    Wszystkie rozdziały czytane po 20 razy czasem ;p
    Milu .*

    OdpowiedzUsuń
  19. Informacja z przed chwili. Przez mój pokój płynie potok, źródło????????
    MOJE OCZY!!!!! CZEMU TO SIĘ KOŃCZY CZEMU ??????//

    OdpowiedzUsuń
  20. Szkoda, że już skończylaś bloga był świetny ;) Zapraszam do nawiedzenia mojego bloga o 1D www.love-and-other-drug.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. on był, on jest BOSKI ♥

    OdpowiedzUsuń
  22. *____*
    zapraszam do siebie --- > http://neversayneveruntilyoutry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. jak to taki fajny blog a ja trafilam dopiero teraz po epilogu !! ohh <3

    szmaragdowytalizman.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie zgadzam się z Tobą, ale ok

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo fajny, ale opowiadanie dopiero będe czytać. Taki mój zapłon, bo koleżanka mi dała linka dopiero. Ale już widze, że będzie fajne opowiadanie. :*

    OdpowiedzUsuń
  26. Blog był świetny! Szkoda, że już kończysz. :(

    OdpowiedzUsuń
  27. Wniknąłem na tę witrynę przez Google, nie powiem jedyna taka :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Pozostawie bez komentarza, ale z małym śladem, że mi się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ostatnio czytałam coś zupełnie innego.

    OdpowiedzUsuń
  30. Kocham ten blog przez 4 dni bylo moim zyciem.Bo 4 dni tenured zaczelam go cztac.Co chwile mnie ciagnelo zeby przecztac choc kawałeczek.Blog jest mega zajebisty I chyba przecztam go jeszcze raz
    Moj tt @MyWorld2407

    OdpowiedzUsuń
  31. Blog ten jest naprawdę boski <3 Monia ;)

    OdpowiedzUsuń