czwartek, 13 września 2012

78. Tulimy!

    Rano obudziłam się z ogromnym bólem gardła. Nie wiedziałam sama co ze sobą zrobić, bo najchętniej poszłabym spać i nigdy się nie obudziła. Wtedy do pokoju wszedł Lou.
Lo-Jak się czujesz?
Z bólu postanowiłam nawet nie otwierać ust, więc za dużo się nie dowiedział.
Lo-Aha. Zaraz jedziemy do wytwórni, nagrywać, kochanie.
Co?! Nagrywać?! Ja przecież ledwo mówię.
J-Ja...
Aha. Czyli, że w ogóle nie mogę mówić.
Lo-Co ty?
Napisałam mu wyjaśnienie na kartce. Nic nie mówiąc sprowadził mnie na dół do kuchni i posadził przy stole. Po chwili dał mi jakąś tabletkę.
H-A z tą co?
Lo-Moja żona po wczorajszym melanżu nie może mówić. Jeden dzień beze mnie i prosze.
H-O, to mój szczęśliwy dzień.
C-Mógłbyś być ciut milszy...
H-A ty jak robisz śniadanie, to rób śniadanie, a nie się udzielasz, dziewko!
N-Może pomoże jakiś babciny sposób...
Chłopcy poszli robić jakieś mikstury, tylko Hazz usiadł obok mnie.
H-No... To co u ciebie?
Spojrzałam na niego znacząco i wróciłam do picia kawy.
H-Czemu nic nie powiesz? Aa, pewnie teraz sobie myślisz, jaka ze mnie zacna dupencja... Albo nie! Myślisz jaka byłaś głupia krzycząc na mnie. I teraz przepraszasz? Rozumiem...
C-Kto pozmywa po śniadaniu?
H-Jula napisała mi, że ona chce!
Chciałam go pieprznąć w łeb, ale uciekł. Tchórz. Dostałam do wypicia te eliksiry i trochę pomogło...
J-Pieprzyć menadżerów, idziemy na "wagary".
Li-Może chociaż zadzwonimy i...
J-Loui, przemów za mnie.
Kiedy Louis wszedł na stół, żałowałam, że go o to poprosiłam...
Lo-Rodacy! Zastanówmy się jakie wartości w życiu są dla nas najważniejsze! Co tak na prawdę się liczy. Czy zawsze musimy być tacy odpowiedzialni, dojrzali i grzeczni? Czy nie możemy zostać rozwydrzonymi bachorami, niewiedzącymi co to zasady, ale korzystającymi z pełni życia? Wciągnięto nas na siłę w show-biznes i tym samym w dorosłe i ustatkowane życie... To smutne. Zbuntujmy się więc, przebierzmy za teletubisie i pójdźmy... Pójdźmy po wolność!
My zwijaliśmy się ze śmiechu, a LouLou dzwonił do wypożyczalni strojów.
Z-Jaki plan?
O-Wyłączamy telefony, bierzemy busa, jedziemy po stroje i przebieramy się. Potem pójdziemy do Nandos...
N-Kocham cię.
O-...do parku, pospacerujemy i wrócimy.
Tak też zrobiliśmy. Tommo i Harold wzięli stroje fioletowego teletubisia... (teletubiś-pedał haha) W skład również wchodziła czerwona torebeczka. Kiedy tylko wyszliśmy z budynku ludzie zaczęli nam robić zdjęcia i się dziwnie gapić.
R-Myślicie, że nikt nas nie wytropi?
Z-Z jednej strony, niby jesteśmy ukryci, ale z drugiej, kto w tym mieście, jeszcze ma tak zrytą banię jak my? Jak Jula przebrała się za tego królika to od razu wiedzieliśmy, że to ona.
J-Dzięki Zayn.
Podeszłam i pocałowałam jego teletubisiowy policzek. Weszliśmy i oczy wszystkich klientów były skupione na nas.
Z-No co? My tu po kurczaki.
N-Teletubisie też jedzą, dla waszej wiadomości!
Lo-A jak coś wam nie w paski, to macie problem, bo paski są zajebiste!
H-Miałeś powiedzieć, że poznają smak naszych torebek...
Wtedy Styles zaczął nią machać jak oszalały, a wszyscy wrócili do jedzenia. Zjedliśmy z małym trudem, aby się nie zdradzić i znów wyszliśmy na ulicę.
Li-Wiem!
J-Nie krzycz...
Li-Nakręcimy filmik. O teletubisiach.
Lo-Mam lepszy pomysł! Nakręcimy filmik o teletubisiach!
Z-Doskonały plan, Tomlinson!
Ruszyliśmy do parku, ustawiliśmy kamerę i w naszym przypadku, wystarczył spontan...
*
Lo&H-Tinky Winky!
Z&Li-Dipsy!
O&R-Laa-Laa!
J$N-Po!
Razem-Teletubiś, teletubiś. Hejo! Tulimy!
Ja pierdziele. Co my robimy? Ludzie się zatrzymują, bo myślą, że to jakieś prawdziwe przedstawienie... No, ale wracając do rzeczy; po przytulasku Malik wyskoczył na środek, przedstawiając tytuł: "Niegrzeczny Tinky Winky".
Tinky Winky (Harry) idzie sobie. W końcu mija Dipsy (Liam).
Li-Tinky Winky! Zaczekaj!
Lo-Nie lubię cię. Idź sobie, a nawet spadaj i to na drzewo!
Dipsy (Liam) wdrapuje się na drzewo i siedzi tam spokojnie, dopóki nie zauważa go Dipsy (Zayn).
Z-Co ja robię na drzewie?
Li-Wdrapaliśmy się tu, bo Tinky Winky nam kazał.
Dipsy (Zayn), poszedł w swoje ślady i wlazł na górę. Obok drzewa Laa-Laa spacerowały i jadły tubisiowy krem. Wtedy drogę zastąpił im Tinky Winky (Lou) i zabrał im krem, następnie rzucając na ziemie.
Lo-Nie będziesz tego jeść, głupolu!
Obie Laa-Lee zaczęły płakać, a Tinky tylko się z tego śmiał i zaczął się oddalać.
R-Ty... ty... Ty transwestyto! Odkupujesz!
O-Powiem wszystko odkurzaczowi, ty hultaju!
Niedaleko tego miejsca stanęła Po (Niall). Zbliżały się też Tinky Winky (Lou i Harry)...
Lo-Szła dzieweczka do laseczka, do zielonego, hoho! Do zielonego, hoho! Do zielo... Cześć Po! Co za spotkanie!
H-Nie wiedziałem, że małe teletubisie, występują bez żadnej 'obstawy' w lesie...
N-Cz-cześć Tinky... A dlaczego obstawa?
Lo-To był tylko taki żart... Może masz ochotę na małe co nieco?
N-Zabawny. Ha. Ha-ha... Jakie co nieco?
H-No wiesz... Na jakie tylko masz ochotę...
Wtedy do akcji wkracza Po (Jula).
J-Zostacie go/ją/mnie/nas/kij wie! Mogę pożyczyć torebkę?
Tinky (Lou) nie myśląc podał Po torebkę i dostał nią w krocze tak samo jak Tinky (Harry)...
J-Zboczeniec i Pedofil nie będzie pluł nam w twarz!
O-Ale i tak Noo-Noo (odkurzacz) się o wszystkim dowie!
*
Zajebisty dzień.
Na koniec razem krzyknęliśmy "Teletubisie Forever!".
Zwinęliśmy się do tej wypożyczalni, przebraliśmy i wyszliśmy jak gdyby nigdy nic... Włączyliśmy też telefony. Każdy miał po 5867858... nieodebranych połączeń od menadżerów i reszty ekipy.
    Nareszcie w domu! Walnęłam się na kanapę i skakałam po kanałach. Wtedy do pokoju wszedł rozwścieczony Loui.
J-Co jest?
Lo-Właśnie sobie rozmawiałem z twoim przyjacielem z Leeds!
J-Z Michaelem?
Lo-Nie! Z Mattem!
O cholera.
J-No, ale dlaczego tak krzyczysz?
Lo-Mówił, że musicie się koniecznie spotkać u niego i powtórzyć to co ostatnio, bo było bardzo miło.
J-Co?! Chyba nie myślisz, że...
Lo-Ja już nie wiem co mam myśleć.
Nie zdążyłam już nic powiedzieć, bo pobiegł na górę. Fuck. Dlaczego on zadzwonił i gadał takie głupoty?
N-To co teraz robimy?
J-Ja chyba pojadę do Kevina... Jak widzę nie mam wielu chętnych do towarzystwa, więc pa.
Rozwścieczona pobiegłam do samochodu i jechałam z myślą jak to odkręcić. Nagle zrobiło mi się strasznie słabo. Rozważałam zatrzymanie się na chwilę, ale w końcu byłam tuż obok cmentarza...
*Louis*
Niby ufam Juli i nie bywam zazdrosny, ale teraz sam już nie wiem. Jestem na maksa wściekły.
H-Lou, telefon do ciebie!
Zbiegłem na dół i odebrałem słuchawkę od Hazzy.
Lo-Słucham.
-Lou? Przyjedź szybko do szpitala na ul. *!-usłyszałem zrozpaczony głos mamy Julki.
Lo-Ale o co chodzi?
-Wypadek! Julia miała wypadek!
Lo-To jakiś żart?
-Żarty się skończyły, Louis...
_______________________________________________________________________

http://twitition.com/qa4p2-taka tam mała petycyjka...
Mam nadzieje, że wyszedł i, że ogarnęliście mniej więcej te teletubisie. Trochę z nimi nie wypał, co nie? Moim zdaniem jako tako, ale dodać coś musiałam, bo dawno tego nie robiłam... Nie ogarniam za bardzo szkoły, 2 blogów i jeszcze chciałam wziąć udział w takim konkursie na fb, więc...
Do rzeczy; Niall ma dziś... Urodzinki! W każdym zaszycie, pod datą, pisałam "Urodziny Nialla♥!" haha.
Więc Niall, życzę ci pysznego tortu, duuuużo jedzenia, fajnej dziewczyny (jakby co jestem wolna), własnego Nandos, żebyś był forever young i w ogóle WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!
PS Dodalibyście coś? ;p
PS2 Jak ja cholernie zazdroszczę fanom, którzy mogą go dziś przytulić...
PS3 Moja tapeta na dziś ^^

5 komentarzy:

  1. Boski blog już czekam na następny rozdział :)
    Happy Birthday Niall :* !!

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahaha niezłe z tymi teletubisiami! Skąd ty to wszystko wiesz? Oglądałaś? No to witaj w klubie! Czekam na kolejny
    Zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj oglądałam na potrzeby bloga ;p

      Usuń
  3. Jak zawsze genialne;)aż się poryczałam ze śmiechu i było mi trudno przez te łzy czytać:)))hahaha!!mam nadzieję że z Julą nic poważnego?!prawda?!.sylwus

    OdpowiedzUsuń
  4. Błagam dodajszybko nowy bo nie mogę się doczekać co z Julia świetny rozdział Klaudia :*

    OdpowiedzUsuń