czwartek, 6 września 2012

77. Zostaję syreną! Znowu...

    Dzisiaj jest 22 lipca... A to oznacza, że nasze zespoły mają już dwa lata... A to oznacza, że to musi być wyjątkowy dzień... Loui jeszcze słodziutko spał... Ja wymknęłam się do pokoju Zayna i Roki.
J-Ejejej. Chodź na dół, na śniadanie.
Z-Już lecę, kochanie.
J-To tylko zespołowe śniadanie. Heloł.
Z-Spadaj. Niall mi zrobi taką jajecznicę, że pożałujesz!
Poszłam dalej po Alex.
J-Śniadanie.
N-Jak ja cię kocham.
J-Ja ciebie też. To idziesz, Alex?
N-A ja?!
J-A ty robisz Malikowi jajecznicę.
Zeszłyśmy na dół i zrobiłyśmy nasz specjał za czasów x factora-sałatka z tuńczykiem!
R-Jak ja jej dawno nie jadłam!
O-Jak ja jej dawno nie robiłam!
J-Jak ja was kocham! To co dalej robimy?
O-A co robiłyśmy w x factor?
R-A co się robi w x factor? Śpiewa!
Wpadłam na świetny pomysł. Zadzwoniłam do studia nagraniowego i zamówiłam na dziś.
O-Co ty rob...
J-Idziemy na strych!
Grzebałyśmy w pudełkach z napisem "Sweet Lips".
R-A, tu jest pająk!
O-Tu jeszcze większy!
J-Radziłabym uważać na szczury...
Przez ten pisk uszy będą mnie boleć chyba cały dzień... Było tam dużo rzeczy... Na przykład kisiel truskawkowy, kartka z napisem "Nasz pierwszy wywiad! Jeeeej!" i z wklejonym wywiadem. Jest też przyklejone moje zdjęcie i napisane "Jula to muchomor. Bo taki grzybek z niej!" zdjęcie Olki i napisane "Czyż nie wyszła tu jak ten zombi z jej ulubionego horroru?" oraz zdjęcie Roki z podpisem "To zdjęcie było robione w Nandos, bitch! I tego wspomnienia nikt mi kurde nie zabierze!". Jaką miałyśmy z tego pompę...
J-Jakiego wspomnienia? I w ogóle o co chodziło z tym grzybkiem?!
R-Harry poszedł złożyć zamówienie, ale po polsku, tak jak go nauczyłaś. Porobił sobie jaja z kelnerki i wrócił, a ja stwierdziłam, że kiedyś uczyłam się Rosyjskiego, wiec coś też pójdę powiedzieć. Nieświadomie poinformowałam, że zamawiam jakiegoś smażonego kangura, z sosem z zielonego mleka. A na tym zdjęciu jest moja mina...
O-A grzybek, to odpał Tomlinsona. A my stwierdziłyśmy, że ty musisz być muchomorem...
Wtedy znalazłam to czego szukałam-piosenka o przyjaźni, którą napisałyśmy przed finałem x factora, będąc w największym stresie...
J-No, to właśnie to, będziemy dzisiaj nagrywać...
Dziewczyną bardzo spodobał się pomysł i pojechałyśmy do studia.
*Louis*
Rano nagle dostałem SMS-a "Chodźcie do mojej sypialni!" od Harrego. Spotkałem się pod drzwiami z pozostałymi chłopcami.
H-Śpimy teraz tu. Razem.
Awww, jak słodko! Zupełnie jak za czasów x factor! Obudziliśmy się za jakieś pół godziny.
N-Idziemy coś zjeść?
Wszyscy przystaliśmy na tę propozycję i ruszyliśmy do kuchni, ale najpierw Hazz rozebrał się do naga.
H-No co? Nie ma już Charlotte...
Z-Dobra, ludziska. Robimy naleśniki!
Zrobiła się z tego naprawdę niezła zabawa...
Li-Dosyp trochę mąki.
Lo-Wbij też jakieś jajo.
Z-Mleko! Mleka lejnij!
I Nialler lejnął... Malikowi na głowę. Potem on go rzucił jajkiem i tak się zaczęła "Wielka bitwa na żarcie." W ruch poszło wszystko co mieliśmy pod ręką. Zaczynając od jakiegoś mięcha i kończąc na dżemie.
Li-Ale z nas idioci...
H-http://komixxy.pl/faces/face_1340804219_by_Tabok.png Serio?
Z-Halo? Ekipa sprzątająca? No dzwonie, bo mamy mały bałagan i dobrze by było gdyby zniknął do wieczora. Dobrze, do widzenia. Tak to się załatwia, frajerzy.
N-Sam jesteś frajerem!
Z-A nie, bo ty nim jesteś!
N-Mamoooo! Zayn mnie przezywa!
Lo-Naprawdę z nas idioci... Niall, Zayn jest mamą!
N-No to tato!
Li-Mama ma racje.
N-No ej. To nie fair! Nie moja wina, że matka się z tobą bzyka, a nie ja!
H-Może czas to zmienić, Horan...
Następny był twitcam.
H-Hi.
Lo-We.
N-Are.
Li-One.
Z-Direction.
Razem-Jeeeeeeeeeeeej!
Ajj. Kocham to.
H-X-Factor rządzi, ludzie!
Li-Tak. Kiedy szedłem tam dwa lata temu, nie sądziłem, że odnajdę tam moich zaginionych braci...!
Lo-Jej, to już dwa lata, czaicie?!
Z-Szybki skap Loui. E, pytają, czy robimy jakąś imprezę... Hazz?
H-So Call Me Mayby!
Z-Yyy... Loui?
Lo-Zostanę siostrą zakonną.
Z-Ok, a ty, Nialler, co myślisz?
N-Jeszcze pięć minut, mamo.
Z-No to widzę, że wszyscy jesteśmy podobnego zdania i imprezujemy w MSC, a potem klub, czy coś...
Li-I to się nazywa przyjaźń. Popatrzcie jak Zayni wywnioskował o co nam chodziło. A ja to nawet nic nie powiedziałem!
H-To pewnie dlatego, że nikt się ciebie nie pytał.
Z-Vas happenin?
N-Harry się zaręczył! Harry się zaręczył!
Lo-No!-Jimmy protested. On się nie zaręczył.
N-Zaręczył.
Lo-Nie!
N-Tak!
H-Nie mieszajcie mi w głowie! Myślicie, że tak łatwo zapamiętać te wszystkie sprawy?!
Li-Nie do wiary, że po tym wszystkim, po tych 2 zwariowanych latach, prawie w ogóle się nie zmieniliśmy.
N-Tak... Ja dalej kocham jeść i się śmiać, Li dalej boi się łyżek i robi za tatę, Zayn dalej kocha przeglądać się w lustrze i dodaje jakieś filozoficzne tweety, Harry dalej jest takim dzieciakiem i podrywaczem, ups powiedziałem to na głos. No i Lou, mimo wszystko ciągle jest zabawny i pełen energii... A Larry dalej jest taki kochany.
Lo-Ale za pięćdziesiąt lat, lub więcej Hazz nie będzie mógł podrywać o wiele starszych pań. I'm sorry, Harold!
Dostałem za to z poduszki. Pożegnaliśmy się z fanami i przeprosiliśmy za taki nieogarnięty twitcam. Od razu po tym, pojechaliśmy do MSC. Tam było mnóstwo balonów, a ludzie śpiewali nam sto lat. Reprezentując zespół dziękowałem za to wszystko i nagle...
Lo-Auu!
Harry uszczypnął mnie w tyłek i podskoczyłem, a gdy starałem się dalej skupić znów to samo.
-Och, Larry!-powiedział ktoś w tłumie.
Lo-No, Larry, kuźwa, Larry... Jak ty mnie wkurzasz...
H-Ale i tak mnie kochasz.
Lo-No ba...
*scena przeznaczona tylko dla pełnoletnich*
*Jula*
    Nagrywanie mimo wszystko poszło nam szybko... Ja zagrałam na gitarze, zaśpiewałyśmy i nie wiem co dalej zrobimy z tym fantem. Nasz menadżer zaczął przekonywać żebyśmy sprzedały, ale nie chcemy za bardzo na tym zarabiać...
O-Wiem... Damy tą płytę do MilkShake City! Tam ludzie będą mogli tego posłuchać, bo w końcu, za czasów xf, bywałyśmy tam non stop.
Uznałyśmy to za pomysł doskonały. Ruszyłyśmy więc, dostarczyć płytę. Przed wejście zauważyłyśmy, że jest tam spore zamieszanie.
R-Aaa! To przecież One Direction!
Wbiegłyśmy tam z okrzykiem "Sto lat!" i wtedy dla nas też zaczęli śpiewać.
J-Mimo, że to urodziny Red Heels to my mamy dla was prezent! A więc...
Nie mogłam dokończyć, bo Lou zajął mi usta czymś innym...
Lo-I proszę mi dzisiaj grzecznie!
J-Przecież ja zawsze jestem grzeczną dziewczynką! No chyba, że jestem z tobą.
    Następnie nasza impreza na jachcie... Było ciepło więc byłyśmy w samym bikini. Szampan i lody. Nie wiem czy to dobre połączenie, ale jakoś mnie to nie obchodzi...
R-Pamiętam, jak co tydzień, w sobotę piliśmy...
J-No chłopcy ciągle chcieli 'świętować'... Jakim ja wtedy byłam dzieciakiem...
O-Teraz też jesteś dzieciakiem.
*kilka kieliszków i pudełek lodów później*
O-Myślałyście kiedyś tak o życiu? Tak jakby nie było x factor...
J-Ja to teraz myślę... Ja myślę ile tam jest głębokości...
R-Jakbym nie poszła do xf to bym postanowiła pójść na casting do tego programu... no... O, do x factor!
O-Bardzo dobry pomysł! Zrobiła bym tak też...
Kiedy one rozmawiamy ja przymierzałam się do skoku. I... buuuum...
R-I co? Ciepła woda?
O-Co ty odwalasz?
J-Ja się relaksuje w tej wodzie...
Nasz 'kapitan' zaczął się denerwować i chciał mnie wciągnąć na pokład.
J-Proszę pana. Bo może pan by tak do mnie dołączył, bo wie pan, razem raźniej. A ma pan żonę?
K-Mam. Więc może lepiej zostanę tu...
J-Ale proszę pana ja też mam żonę i nie wydziwiam. Za co ja panu płacę?
K-Za kierowanie jachtem.
Wtedy wskoczyły do mnie dziewczyny.
O-Zimna ta woda! Wracam na pokład, kapitanie!
J-Pieprze was wszystkich, zostaję syreną! Ale panie kapitanie, bo syrenki lubią takich kapitanów w ciuchach marynarskich i w ogóle...
K-A kapitanowie muszą uważać na pijane syrenki, kochanie.
J-Aaa! On do mnie powiedział 'kochanie'! Kapitan się we mnie zakochał, ludzie!
__________________________________________________

Ciekawe co sobie pomyśleliście na scenie przeznaczonej tylko dla pełnoletnich haha! Szczerze to wyobrażałam sobie lepiej ten rozdział... Szczególnie dlatego, że pisałam go tak długo. I sorry od razu za to, ale teraz tak chyba będę dodawać, bo istnieje takie coś, czego nazwy nie wymieniam. I to coś trwa od pon do pt i to jest takie złe, bo mnie odciąga od bloga... ;p Wgl jak tam szkoła? Ja jestem zadowolona z nowej klasy itp. Tzn. oczywiście nie chcę chodzić do szkoły, żeby nie było ;D

7 komentarzy:

  1. Super rozdział! <3 Jak napisałaś scena dla pełnoletnich to się zdziwiłam że jednak jej nie było. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam żeby wasza wyobraźnia zadziałała... ;p

      Usuń
  2. Ekstra:) Ta syrenk mnie powliła,ale miałam zaciesz jak czytałam ,,K-A kapitanowie muszą uważać na pijane syrenki, kochanie.
    J-Aaa! On do mnie powiedział 'kochanie'! Kapitan się we mnie zakochał, ludzie!" Spadłam z krzesła;)) Czekam na NN;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha xD Rozwalasz :p
    Super! ;*
    No u mnie jeśli chodzi o szkołe jako lekcje to to jest masakra, a jeśli chodzi i szkołę jako kumple i kumpele, to się uśmiałam za całe wakacje :D Chociaż przez szkołę nie mam czasu na opowiadania - pisać swoje i czytać inne... :c Nie mam też w sumie chęci... :/ Odciągnęłam się strasznie od 1D i nie tylko, chociaż to tylko niecały tydzień... -,-

    OdpowiedzUsuń
  4. E tam rozdział był niesamowity!:) a w szkole jak to w szkole chodzę naprawdę z debilami wolałabyś nie wiedzieć z jakimi hehe:).sylwus

    OdpowiedzUsuń
  5. super rozdział!! W szkole idzie ok, ale żałuje, że do niej chodzę bo mam "ZBOCZEŃCÓW" w klasie. o boże nawet nie wiesz przez co ja przechodzę... Normalnie ze śmiechu płakałam jak przeczytałam
    Z-Mleko! Mleka lejnij!
    I Nialler lejnął... Malikowi na głowę.
    Z-A-J-E-B-I-S-T-E TO BYŁO!!!
    POZDROWIENIA I CAŁUSKI :D
    ROSI HORAN xDD :D

    OdpowiedzUsuń
  6. nonono zajebisty! zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń