sobota, 1 września 2012

76. Jak Tiger Wooooooods!

    Po południu przyjechała Charlie.
J-Ok, trzeba ustalić pewne zasady... Nie biegamy nago, Harry. Nie rzucamy się jedzeniem, Niall i Zayn. No i w ogóle macie być grzeczni...
Wszyscy się za nią stęskniliśmy i każdy chciał się z nią bawić, ale niedługo mieliśmy dość...
A-Ej, zostaw to żelazko!
Lo-Charlotte! Nie włączaj tego gazu! Głowy do piekarnika też nie wolno wkładać!
J-Chodź kochanie, wezmę cię na ręce.
Wzięłam ją plecami do mnie i nagle poczułam ogromny ból głowy...
Li-Jula! Halo! Wszystko w porządku? Halo, słyszysz mnie?
J-Co... Co się stało?
Z-No... Twoja siostra uderzyła cię głową w głowę... I straciłaś na chwilkę przytomność...
J-Takie małe, a takie... złe...
Lo-Dzwonić na to pogotowie?
J-Żyje jakby co. Jadę teraz z Liamem do szpitala, po wyniki. Powodzenie, Charlie!
    Ja jestem zdrowa, a te omdlenia, były z powodu stresu, czy coś... Czekałam pod drzwiami gabinetu na Liama.
J-I co?
Li-A u ciebie?
J-U mnie okej. No mów!
Li-No wygląda na to, że... Mam dwie zdrowe nerki!
Zaczęłam na niego skakać i piszczeć, a ludzie dziwnie się na mnie patrzyli.
J-Hmm. Przepraszam... Dobra, to idziemy to opić! Po drodze do sklepu po wódkę, proszę.
Li-Ale Charlotte...
J-Oj, będzie spać...
Kiedy Harry zobaczył z czym wróciliśmy ucieszył się... Reszta się ucieszyła kiedy usłyszała o nerce Li... Nawet dziecko na chwilę było grzeczne. Na chwilę... Wszyscy gadali z nami, kiedy moja siostrzyczka wrzuciła mój telefon do kubka z herbatą...
J-Kur...czę. I to jeszcze ta twoja ziołowa herbatka Horan!
N-Na trawienie ona jest...
J-Kurw...czę gówno mnie to obchodzi. Weźcie to dziecko z moich oczu, proszę...
Poszłam ratować mój telefon, ale dupa.
J-Dobra, nie włącza się, muszę się napić...
A-Najpierw usypiamy Charlie!
J-Najpierw to ją trzeba umyć.
Lo-Pomóc wam?
J-Pedofil!
Lo-Ha, ha, ha...
A-To miało znaczyć, że damy radę same.
Wykąpałyśmy ją, ale usypiać nie miałam jej zamiaru.
J-Lou, do nogi! Proszę ululać szwagierkę, ja idę zaczynać pić.
I tak zaczęłam imprezę...
*Następny dzień, 10, Louis*
C-Aaaaaaaaaaa!
J-Loui, kocham cię!
Lo-Nie wstaje.
J-Lou, kochanie, no zrób to dla mnie... Proszę...
Wstałem. Czemu nigdy nie potrafię jej odmówić?! Poszliśmy z Charlotte na dół, do kuchni. Napiłem się soku i nagle usłyszałem jak Harry mnie woła. Potem usłyszałem jeszcze jakieś krzyki. Oddałem małą Hazzie i zająłem się Julką, która rzucała się po łóżku, płakała i krzyczała. Zacząłem ją przytulać i uspokajać. Po chwili się obudziła i wtuliła we mnie mocniej.
Lo-Co się stało? Co ci się śniło?
Chyba miała jeden z "tych" snów. Mam na myśli sny o Kevinie... Zwykle po takim śnie płacze cały dzień. Trzeba coś wymyślić...
Lo-Chodź, pojedziemy na cmentarz, co?
Pokiwała twierdząco i tak zrobiliśmy. Humor trochę jej się polepszył. Nagle zadzwonił Harold i wziąłem na głośnik.
H-Wbijajcie na pole golfowe.
J-Nie umiem grać w golfa...
H-No co ty. Naprawdę?
J-Nie ironizuj, proszę cię, nie ironizuj!
Nie mogłem wytrzymać i parsknąłem śmiechem słysząc w jaki sposób to powiedziała.
*Jula*
Niedługo po telefonie byliśmy na miejscu. Charlie nawet była grzeczna. Chłopcy chcieli mi pokazać jak grać, ale ja wiem lepiej...
J-Uderzam, uderzam, uderzam! Jak Tiger Woooooods! Hm... Chyba daleko poleciała, bo jakoś jej nie widać.
Li-Spójrz w dół.
Piłeczka pozostała na swoim miejscu...
J-Chyba nie umiem grać.
Ch-Nie.
Z-Nawet Charlie ci to mówi... Może ci pokażę?
Zayn objął mnie i pokazał co mam robić.
J-Róbcie zdjęcie, róbcie zdjęcie! Pochwale się na twitterze, że Malik mnie przytulał!
Z-Wariatka...
Niedługo po tym załapałam i nawet nieźle mi szło...
N-Idziemy coś zjeść?
Ch-Nie.
J-U tej, to wszystko jest na "nie". Dawajcie do Nandos, zgłodniałam od tego golfa.
Tak też zrobiliśmy. A po jedzeniu, sprzedałam siostrę tacie chrzestnemu (Zayn) i poszłam z Lou na zakupy.
J-Za co ja tak kocham zakupy?
Lo-A, bo ja wiem... Zakupy są fajne, bo się kupuje...
J-Zakupy są fajne, jak się je robi z najprzystojniejszym facetem na ziemi!
Przyciągnęłam go do siebie za szelki i pocałowałam.
Lo-Tylko na ziemi? A kosmos i te sprawy?
J-Nie widziałam żadnego kosmity, więc nie mogę ocenić... Ale niech ci będzie, jesteś najprzystojniejszy w całym kosmosie... Też tak sądzisz?
Zapytałam fanki która akurat koło nas stanęła.
-Jasne.-odpowiedziała jakby to było oczywiste, a Loui postawił jej za to loda, na które właśnie mieliśmy iść.
    Wieczór. Hmm... Piknik? Na to wychodzi, bo Charlotte śpi, chłopcy kazali nam czekać w domu, a sami poszli rozkładać koce przed domem. I debile myślą, że nie widzimy, haha. W końcu nas zawołali.
Li-A więc... Dzisiaj jest wyjątkowe wydarzenie. Patrzcie na niebo.
Z zaciekawieniem wykonałyśmy polecenia Liasia. Pierwszy raz widzę tyle spadających gwiazd naraz! To jest... piękne! Wtedy zauważyłam, że na końcach koca Hazzy i Cher są świeczki. On klęknął... Tak! Tak! Tak!
H-Chciałem... Hm... Doskonale wiesz, że cię kocham... Uhm... Więc mam pytanie... Yyy... Bo...
Loui podał mi szpilkę, którą wbiłam w tyłek Stylesa. Inaczej nigdy by tego nie wykrztusił!
H-Wyjdziesz za mnie?
Tak się wystraszył, że wręcz krzyknął to zdanie. Cher pocałowała go namiętnie.
H-A to znaczy...
C-To znaczy tak!
O-Nie płacz, kochana, rozmażesz się...
A-Tiaa, Li kręci, więc nie radze...
Wszyscy wróciliśmy już na swoje koce i wpatrywaliśmy się w niebo.
J-I co? Jakie masz życzenie?
Lo-Z takich realnych, to chciałbym być z tobą do końca życia...
Szepnęłam tylko "Awwww" i go pocałowałam.
___________________________________________

Długaśny ;p Jakie byłoby połączenie imion Cher i Harry?  *to połączenie* Awww, nareszcie! Weźcie mnie nie proście żebym nie kończyła i nie piszcie, że to i tak moja decyzja i i tak nic nie zdziałacie. No 80 rozdziałów to mało? Zazwyczaj blogi mają jakieś... 50? Chyba, że ktoś go kończy wcześniej, bo nie może go pisać czy coś... Wszystko się kiedyś kończy. Ja też sama z jednej strony nie chcę go kończyć, no, ale ile można? Co tu jeszcze napisać? Wszyscy się zaręczyli i wgl, to teraz mam opisywać śluby? Mam jeszcze drugiego o 1D, chociaż wiem, że to nie to samo... Oh, co robić?

7 komentarzy:

  1. Ja bym chciała jeszcze o Olce I NIallu ale jak ty nie będziesz już pisac to niech tak będzie :D Dziś przeczytam jeszcze całego bloga i z pewnością będzie mi smutno ze więcej nie będzię.
    Rosi Horan- Awwwww <3

    OdpowiedzUsuń
  2. <3 <3 <3 <3 <3 Jakieto słodkie <3 <3 <3 <3 <3
    (Zapraszam Cie do mnie)

    OdpowiedzUsuń
  3. Superrr:) to trudno że kończysz sorry...jak możesz pisz więcej o Hazzie i Cher:).sylwus

    OdpowiedzUsuń
  4. No dobra, nie bd pisać, ale szkoda :c... (ostatni raz :D)
    Hahaha! W niektórych momentach to ja padłam! ;p
    Dzwoniła do mnie mama, jak czytałam o tym golfie i się śmieję do telefonu jak debilka, a się mama pyta 'Vas Happening? xD
    Haha! Aaaaa! Wspaniałe! ;*
    Czekam na nn, jeśli będzie... Ale chyba będzie... ;> :p

    OdpowiedzUsuń
  5. Niee! Nie kończ proszee.. ;(

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda ze już prawie kończysz. Wszystko co dobre musi się kiedyś(niestety) skończyć;)Bardzo fajny rozdział Hazza się oświadczył słodko;***Czekam na następne;)

    OdpowiedzUsuń