czwartek, 31 maja 2012

45. Ach ta Charlie!

    Kiedy obudziłam się rano poczułam jak ktoś się do mnie przytula... Zaraz, zaraz... Przecież byłam sama w domu, a chłopcy są w Szwecji! Na dodatek z tego wszystkiego nie zamykałam drzwi na noc. Ale kto by się włamał żeby się do mnie przytulić?
Lo-Wstałaś już?
J-Co ty tu robisz?
Lo-Przyleciałem w nocy pierwszym samolotem. Obiecaj mi, że więcej nie będziesz robić, takich pojebanych rzeczy!
J-Obiecaj mi, że nie będziesz przy mnie przeklinał!
Przeprosił mnie i poszedł jeszcze spać, a ja ubrałam się w to - http://stylistki.pl/na-plaze-170104/, bo było bardzo gorąco. Weszłam na internet. Zdjęcia Lou z lotniska. Pisali, że płakał, nie robił zdjęć z fanami, a przede wszystkim przyleciał sam i to w nocy...
    Kiedy Loui się obudził to wyszedł do sklepu po coś na śniadanie, a ja zaczęłam tańczyć i śpiewać do WMYB.
N-Cześć, sorry, że tak wchodzę, ale myślałem, że nikogo nie ma...
Zdezorientowana i zawstydzona zobaczyłam Nicolasa-brata Billego.
J-Yyy... Nic się nie stało... Ja się może ubiorę...
N-My tu tylko na chwilkę, wyniesiemy stare łóżko i złożymy nowe... A więc nie musisz się ubierać...
Co ten uśmiech na końcu miał znaczyć? Nalałam im lemoniadę i gadaliśmy jeszcze chwile. Był z nim jeszcze Mark-jego kolega. Wiedziałam, że jak Lou wróci to się wścieknie, bo do brzydkich to oni nie należą...
Lo-Już jestem!
J-To jest Nicolas i Mark, składali moje nowe łóżko.
Lo-A potem je wypróbowywaliście?
J-Bardzo śmieszne!
Pocałowałam go przepraszająco, a oni za chwilę wyszli.
Lo-Ubieraj się, bo jedziemy na lotnisko...
J-Po chłopaków? Ale fajnie, stęskniłam się!
Jak zwykle zdjęcia, autografy itp. Nagle zauważyłam, że jakieś fanki wyrzuciły Nialla ze zdjęcia i robią je tylko z Liamem. Szybko podbiegłam do Niallera i go przytuliłam.
J-Nie przejmuj się tym tak jak ja, proszę! Wiesz, że jesteś zajebisty i wszyscy cię kochamy...
Po chwili byliśmy w pokoju hotelowym. Dziewczyny też przyjechały i znów była nas dziesiątka... Olka jak dowiedziała się o tych "fankach" też płakała. Widziałam jeszcze jak siedzi u Niallera na kolanach i szepcze mu coś...
Z-Jak tam rączka, Jula?
A-Jaka rączka? O co chodzi?
Z-Śmiało, pochwal się!
Pokazałam im moje rany, które jeszcze bolały. Anka wybiegła z pokoju. Inni też byli w szoku.
O-Oszalałaś już do reszty?
Płakałam. Wyciągnęłam jedną fajkę z tych co ukradłam Zaynowi i zapaliłam ją przy wszystkich, co jeszcze bardziej ich wkurzyło. Zayn wyrwał mi papierosa i sam go wypalił...
    Następnego dnia mama miała dyżur nocny, Billy też pracę, a Anka była umówiona.Poprosiłam Lou o pomoc.
Lo-Może pójdziemy na wieczorny spacer, jest ładna pogoda.
J-Może idźcie sami, a ja zrobie ciasto marchewkowe. Dasz radę?
Lo-Ciasto marchewkowe?
J-Byłam w Doncaster i twoja mama dała mi przepis, a tak w ogóle to jutro po południu jedziesz tam do nich!
Lo-Dobra, to my idziemy.
Trochę się martwiłam, ale wiedziałam, że Lou zna się na dzieciach. Weszłam na internet. Były zdjęcia, jak Lou puszcza bańki, bawi się z Charlie itp. Kiedy wrócili mała nie chciała usnąć i długo z nią walczyliśmy. W końcu wykończeni usiedliśmy na łóżku. Lou położył rękę na moje udo. Ja ją zdjęłam. Powtórzyliśmy to z 5 razy.
J-Tu śpi moja siostra! Dobranoc, nigdy nie płacze w nocy więc się wyśpisz...
Pierwszy raz w życiu płakała w nocy...
J-Lou, proszę cię...
Lo-Wstaję już 6 raz!
Kiedy obudziłam się rano nie było ich w pokoju. Usłyszałam jakieś głosy z kuchni. Zobaczyłam jak Zayn bawi się z Charlie, Lou śpi przy stole, a Li czegoś szuka.
Li-O, już wstałaś...
J-No, a co wy tu robicie? I w takim razie gdzie 2/5 1D?
Li-Poszli po pieluszki i coś do jedzenia dla niej. Lou zadzwonił po nas, bo bał się, że uśnie i usnął.
J-No całą noc płakała... Przecież wszystko jest w domu. Przeniesiecie go do pokoju?
Li i Zayn przenieśli Lou do łóżka.
J-Naprawdę cię polubiła, Zayn... Każdego innego się boi...
Z-No my już się zaprzyjaźniliśmy. Prawda Charlie?
C-Ba-ba.
Na internecie były już zdjęcia, jak Hazz niesie paczkę pieluszek, a Niall jakieś kaszki. Nie mogłam powstrzymać śmiechu. Do tego mieli miny jak jacyś gangsterze. Kiedy nakarmiliśmy Charlotte wyszliśmy na spacer.Chłopcy byli zafascynowani Charlotte i ją bardzo polubili. Usiadłam na ławce, a oni nawet tego nie zauważyli i poszli dalej. Po chwili ich dogoniłam, bo przecież niemogłam zostawić mojej biednej siostry na pastwe tych świrusów!
    Kolejna trasa. Tym razem Australia. Australia to moje marzenie. Mam kilka miejsc, które chciałabym odwiedzić... Po 2 tyg. spotkałam się z Lou, Li, Hazzą, Zaynem i Roką na lotnisku. Olka poleciała do Nialla, do irlandii i spotkamy się na miejscu. Ten kontynent/kraj okazał się przepiękny. Po przyjeździe od razu szykowaliśmy się na imprezę-osiemnastkę Nialla!!! Dżampreza miała być w pokoju chłopców, bo mają większy. Kiedy już było po prezentach i szampanie wszystko zaczęło się rozkręcać.
J-Zayn, ale umowa jest taka, że nie robisz dziś drinków! Ja mogę to robić!
No i robiłam. Tak robiłam, że sama wypiłam chyba z tysiąc i dalej nie dałam rady robić. Z całej imprezy pamiętam jak na balkonie coś krzyczałam i zbiegła się niezła grupka... Nawet nie miał mnie kto pilnować, bo Li też pił, nie dużo, ale pił.
_____________________________________________________________________

Przy okazji polecam blog mojej przyjaciółki - http://olka-one-direction.tumblr.com/
Można oczywiście komentować ;))

wtorek, 29 maja 2012

44. Ostatnie chwile razem...

    Czułam się okropnie, ze względu na procenty. Kiedy jedliśmy śniadanie wszystkim chciałam oznajmić moje nowe postanowienie.
J-A więc, do póki nie skończę 18 lat wypiję coś tylko w urodziny Li, Nialla, moje, Lou, Harrego i Zayna, bo jak nie zrobicie razem to alkohol mnie zabije, Cher, Anki, dziewczyn i jeszcze na sylwestra lampkę szampana. To razem 9 dni na ponad rok. Trzymajcie kciuki.
Z-A tylko spróbuj się nie wywiązać z tej umowy!
J-Mam ci przypomnieć jak wygląda każda impreza? Każdemu drinki robisz! Dobra, zmieńmy temat, co dziś robimy?
Li-Ja zaraz wychodzę na siłownie...
J-O siłownia! Ja też idę. I Louis też!
Lo-Ale...
J-Żadnego, ale nie ma!
Dziewczyny poszły na zakupy, a ja z 1D poćwiczyć. Przyjemnie było popatrzeć jak się tam męczą!
    Po siłowni wypożyczyliśmy dwa kabriolety i pojechaliśmy na wycieczkę. U chłopaków prowadził Li (Louisowi wciąż nie pozwalali kierować), a u nas Anka. Odsłoniliśmy dachy, a my zaczęłyśmy się drzeć; Baby you light up my world like nobody else! Chłopcy po chwili dołączyli do nas. Zabawa była świetna. Jak już spacerowaliśmy to darłam się na całą ulicę "Ludzie! To One Direction!". Parę osób wzięło autografy od nas wszystkich. Potem wskoczyłam Zaynowi na barana i krzyczałam "DJ Malik, DJ Malik!".
H-Jak jesteś trzeźwa zachowujesz się tak samo jakbyś się upiła!
J-Czy to nie jest piękne?
W drodze powrotnej weszłam na internet. Ktoś dodał moje nowe zdjęcie-z papierosem. Wkleiłam ja i napisałam wyjaśnienie.
"Nie palę! Po prostu zawsze kradnę Malikowi fajki, a więc mam przy sobie. A akurat wtedy chciałam wkurzyć Lou."
Komentarze:
Z-"A ja się zastanawiam co się z nimi dzieje!"
R-"Miałeś już nie palić! Radzę ci szybko powiedzieć, że to nie twoje!"
Lo-"Tak, też cię kocham. Właśnie, zapomniałem ci powiedzieć, że jak wrócę do Londynu mam zamiar ścigać się z kolegami!"
H-"Jest proste rozwiązanie! Zayn ma nie palić, wtedy Jula nie będzie miała mu co kraść i nie będzie się kłócić z Louisem. Kto jest za tym żeby Malik nie palił?"Każdy lajkował komentarz Hazzy co miało znaczyć, żeby Zayn rzucił. Wow! Sporo się ich nazbierało!
    Przyszedł czas pożegnania... 1D prosto z Florydy mieli lecieć do Szwecji coś pozałatwiać.
Lo-Zobaczysz, szybko minie!
J-Jasne! Nawet nie wiesz ile tam będziecie!
Li-Na moje urodziny powinniśmy być! Pa. *Buziak*
J-On ma urodziny za ponad miesiąc!
Wszyscy już się pożegnali, tylko ja nie chciałam puścić Louisa...
Lo-Ja już muszę lecieć! Kocham cię! Pamiętaj!
Całą drogę przespałam. Na lotnisko nawet nie przywitałam się z fanami. Napisałam na Twitterze;
"Przepraszam wszystkich za moje zachowanie na lotnisku, ale jest mi teraz bardzo smutno..."
    Dni leciały, załatwiałyśmy sprawy z naszą trasą po świecie, opiekowałam się Charlie, ale było mi bardzo źle... Któregoś dnia wsiadłam w pociąg i pojechałam do Doncaster. Weszłam pod pretekstem wzięcia czegoś z pokoju Lou, ale bliźniaczki wyciągnęły mnie na spacer...
J-Pewnie bardzo tęsknicie za Louisem...
Daisy-Nie widziałyśmy go długooo! I teraz nie ma się kto z nami bawić! Na szczęście ty przyjechałaś!
Przytuliły się do mnie. Zdałam sobie sprawę, że nie tylko ja tęsknie, ale tylko ja zachowuje się nienormalnie.
Phoebe-A zrobisz tak żeby już nas nie zostawiał na tak długo?
J-Niestety tak się nie da... Ale on naprawdę bardzo was kocha, ja też za nim tęsknie...
D-Ciebie też baaardzooo kocha! Mówił nam ostatnio przez telefon, że chce spędzać też czas z tobą!
Kiedy wróciłyśmy do domu już chciałam wychodzić, ale mama Lou mnie zawołała. Usiadłyśmy w kuchni.
ML-Pewnie nie przyjechałaś tu po "to coś"...
J-Pani zawsze wszystko wie?
ML-Widzę, że pomiędzy wami to coś poważnego... Mimo, że jesteś taka młoda...
J-Dwa lata młodsza... To nie aż tak dużo... A po za tym wiek to tylko liczba! Jeszcze nigdy nikogo tak nie kochałam.
Gadałyśmy jakieś dwie godziny. Ona jest wspaniała!
    Kolejny atak hejtów na mnie. Miałam już tego dość. Dlaczego oni mnie tak nienawidzą? Nie wytrzymywałam już tego, tym bardziej, że dochodziła do tego tęsknota. Byłam z tym wszystkim sama! Dziewczyny próbowały mi jakoś pomóc, ale ja mówiłam, że wszystko OK. I tak byłam im wdzięczna, że większość spraw załatwiają beze mnie. Któregoś wieczoru, kiedy byłam sama w domu napiłam się trochę i zrobiłam sobie rany żyletką na ręce. Wszystkie problemy płynęły razem z krwią. Zaczęło mi się robić słabo, więc zatamowałam krew. Umówiłam się z Louisem na skype.
Lo-Jak tam? Kocham cię!
J-Mam już dosyć tych hejtów, a na dodatek tęsknie za tobą!
Lo-To się niedługo skończy, obiecuje! Nikt nie będzie ci groził!
J-Ale ja chcę, żeby to się już skończyło! Ale nie martw się, ulżyłam sobie dziś!
Pokazałam mu rany na ręce. On patrzył na mnie bez słowa.
J-A wiesz co jest najgorsze? Ze mnie jest taki tchórz, że nie odważyłabym się zrobić tego na trzeźwo! Jestem beznadziejna! Po co ci taka dziewczyna?
Louis wybiegł z pokoju. Byłam lekko skołowana. Nagle w kamerce pojawił się Harry.
H-Co się stało?! Louis chyba płacze...
J-Mam już tego wszystkiego dość! Właśnie piłam, więc powiedz Zaynowi, że nie dotrzymałam tej obietnicy.
Harry odszedł od kamerki, a ja zrobiłam sobie świeżą ranę. Nagle usłyszałam krzyk Zayna.
Z-K*rwa, co ty robisz?
J-Ja? Nic! Przepraszam, że piłam. Loui serio płacze? Wiesz co? Jak ci hejterzy będą chcieli mnie zabić to ja chyba sama to zrobię...

niedziela, 27 maja 2012

43. Zbyt duża dawka alkoholu...

    Obudziłam się rano w jakimś pokoju na górze. Po chwili zorientowałam się, że jestem naga. Ale to nie wszystko; ktoś leżał koło mnie! Poznałam, że to Harry. Problem w tym, że on też był nagi! Szybko się ubrałam i zaczęłam budzić Harrego.
J-Musimy pogadać! Wstawaj!
Hazz niechętnie otworzył oczy.
J-Wiesz może dlaczego spaliśmy bez ubrań w jednym łóżku?
H-A wiesz, że nie mam pojęcia...
Po chwili zaczęło do niego wszystko docierać i śmiał się jak szalony.
J-Ej no! To nie śmieszne! Harold!
H-Będziesz miała nauczkę i więcej się nie upijesz! Daj mi spać, bo sam też nic nie pamiętam...
O cholera. Zaczęłam latać po wszystkich pokojach. Pierwszy to Anka, Cher, Olka i Roka. W następnym był Niall, Louis i Liam. Zaczęłam budzić Li.
J-Ej, obudź się! Potrzebuję pomocy!
Li zszedł niechętnie na dół i napił się wody.
J-Możesz mi powiedzieć co się wczoraj działo?
Li-No upiłaś się jak nigdy. Jak tam kac?
J-A co po imprezie?
Li-No ty swoją skończyłaś najwcześniej. Louis zaniósł cię na górę. Wszyscy mieliśmy z ciebie ubaw, bo zaczęłaś się rozbierać i nie chciałaś przestać, więc wyszliśmy z pokoju i tam już zostałaś sama...
J-No ok, tylko, że obudziłam się obok gołego Harolda.
Liam wybuchł śmiechem, a ja zrobiłam groźną minę.
Li-No to chyba pokoje pomylił. A po za tym skąd mam wiedzieć co tam robiliście? Ej, no nie płacz. Harry, aż tyle nie pił.
Po chwili dostałam SMS-a od Harrego.
"Nie martw się. Nie jestem aż takim idiotą."
Ulżyło mi i zrobiłam dla wszystkich śniadanie. Potem mieliśmy iść na plaże. Lou został, bo miał coś pilnego załatwić. Ok. 16 przyszedł po mnie i powiedział, że ma niespodziankę. Zasłonił mi oczy opaską i gdzieś prowadził. Odsłonił mi oczy i zobaczyłam pokój w naszym apartamencie wypełniony kwiatami.
Lo-Mówiłaś, że kochasz kwiaty, więc tak sobie pomyślałem...
J-Jejku, jakie to piękne! Dziękuje!
Przytuliłam się do niego, a on usiadł na łóżku. Dosiadłam się do niego. Siedzieliśmy tak z pięć minut, a ja tłumiłam śmiech. Tak naprawdę wiedziałam o co mu chodzi, ale chciałam zobaczyć jak dalej to się potoczy...
Lo-Trochę nudno się zrobiło... A znasz taką grę kiss?
J-Nie, a na czym ona polega?
Nie mogłam już wytrzymać ze śmiechu.
Lo-No muszą być dwie osoby. I najpierw jedna całuje tą drugą, a potem na odwrót...
J-Wiesz, że to zupełnie bezsensu...
Lo-Wiem, wymyśliłem to teraz...
Teraz już musiałam się zaśmiać. Usiadłam na nim okrakiem i zaczęliśmy się całować. Po chwili byliśmy już nadzy i zrobiliśmy to. Trochę się bałam, bo to mój pierwszy raz, ale on chyba na to czekał. Potem zeszłam na dół, a Louis poszedł na chwilę do łazienki. Na kanapie siedzieli Zayn, Harry i Niall. Wszyscy próbowali ukryć śmiech, ale im nie wychodziło.
J-Yyy... Już jesteście?
Z-No jak widać!
J-Ale nie ma tu Anki mam nadzieje!
H-Nie, nie ma.
J-Dobra ulżyjcie sobie...
Zaczęli dosłownie się tarzać ze śmiechu, a ja byłam na maksa wkurzona.
J-...Ale wtedy nie będę gotować, chodzić na zakupy i sprzątać.
Wtedy nareszcie spoważnieli. Po 5 minutach poszliśmy na plażę.
N-Zaraz, zaraz... Przecież ty nie gotujesz, nie chodzisz po zakupy, a już tym bardziej nie sprzątasz...
J-Inteligencją to wy nie grzeszycie... *śmiech*
    Następnego dnia obchodziliśmy urodziny Olki i Roki, bo jest różnica 5 dni... Po prezentach zaczęła się impreza jak i również picie... Coś nam odwaliło i zrobiliśmy twitcama.
*
J-Dzisiaj są urodziny Roki i Olki!!! Wszystkiego Naj!!! Wooo!
Li-Wszyscy piliśmy, a więc sorry z góry...
Lo-No nawet nasz święty Li sobie nie szczędził!
J-Ej, przepraszam, a ja? Przecież ja nic nie piłam!!!
A-No tak, bo moja święta siostra zawsze jest trzeźwa!
J-Właśnie! Malik mi też zrób drinka!
Krzyknęłam do Zayna, który był akurat w kuchni. On mi odkrzyknął;
Z-Ty już nie pijesz, bo od takiej ilości alkoholu się zabijesz!
J-Ja i alkohol? Dobra widzę, że was wszystkich skołowałam. Hah. Idę teraz na tajną misję! Louis, chodź będziesz moim koniem!
Wsiadłam na niego i lataliśmy po całym apartamencie i krzyczałam DJ Malik, DJ Malik!
J-Zayn! Patrz, reklamę ci robię!
Z-A ja ci już nie robię drinków!
J-O matko! A jak moja mama to zobaczy! Ej, ja spać już może idę... Happy Birthday Baby!
Pożegnałam się z każdym i poszłam spać. Słyszałam, że jakoś tłumaczą, że udawałam taką pijaną. Następnego dnia rano moja głowa pokazała mi, że to nie było na żarty...

piątek, 25 maja 2012

42. Koncert między mięsem i warzywami.

    Kiedy jechaliśmy z lotniska do hotelu był gigantyczny korek. Li i Zayn spali, a pozostali byli na internecie w komórkach. Zrobiłam zdjęcia śpiochom i wstawiłam na twittera. Jak oni słodko wyglądali! Zayn zasnął z słuchawkami na uszach, a Li skulił się w kulkę. Harry dodał coś na facebooka.
"Wiele osób pyta czy ja i Louis mamy romans. Więc odpowiadam; TAK!"
Komentarze;
J-"Harry! Zdradzasz mnie! I to jeszcze z Tomlinsonem!"
Lo-"Co ty do mnie masz? On nigdy cię nie chciał!"
N-"A ja myślałem, że WY jesteście razem... Ale się porobiło!"
O-"Za dużo myślisz Niall! Idź lepiej coś zjeść!"
J-"Nie dołuj go! Wiesz, że stoimy w ogromnym korku. Ale Floryda, to Floryda! Ouu yea! Louis, może wyjaśnij, bo każdy się gubi. Z kim jesteś?"
Lo-"Mam dziewczynę z najpiękniejszymi oczami na świecie!"
Kiedy zobaczyliśmy apartament zaniemówiłam. Był cudowny!!! Co prawda wydaliśmy na niego niezłą sumkę, ale nie wiem czy nie była za mała jak na takie coś...
    W pierwszy dzień mieliśmy nagrywać teledysk do WMYB. Najpierw chłopcy jechali samochodem. Ćwiczyliśmy to parę razy, aż w końcu policja nas złapała za wolną jazdę! Na solówce Harrego, on miał śpiewać to dziewczynie prosto w oczy. Najpierw próbowali ze mną. Prawie się pocałowaliśmy. Niby o to chodziło, ale...
 J-To chyba nie najlepszy pomysł!
H-Tak...
Lo-Też się z tym zgadzam!
Wzięli Cher. Widać było, że Harry śpiewa jej to wszystko szczerze. Na koniec nastąpiło coś, czego nie było w scenariusz-pocałunek.
H-Wytnie się! *śmiech*
Wreszcie udało nam się to nagrać! Potem poszłam z Louisem do sklepu, a reszta do apartamentu. Łaziliśmy między półkami i wrzucaliśmy do koszyka prawie wszystko.
J-Jak myślisz, ile słoików nutelli kupić?
Lo-Na razie wystarczą dwa duże.
Wtedy stało się coś niespodziewanego. W radiu puścili WMYB. W radiu na Florydzie! Louis chodził po sklepie i śpiewał. Bardzo głośno śpiewał i zrobił się wokół nas tłum. Ja się tylko śmiałam i poszłam na dalsze zakupy. Za chwilę za to leciała nasza piosenka... Nie ma to jak koncerty w markecie! Jak wróciliśmy to się z nas naśmiewali.
N-Prawdziwy artysta umie zrobić show między stoiskiem mięsnym i z warzywami!
J-Po prostu zazdrościsz, że to my śpiewając mieliśmy obok mnóstwo żarcia!
Lo-Upss... Zapomnieliśmy nutelli!
N-Jak to? Po co w ogóle tam poszliście? Jesteście okropni!
Niall pobiegł rozpakować zakupy. Od razu zjadł z pół słoika tej nutelli. Świr kochany!
Z-Jak śpimy?
J-Mam pomysł! Weźcie tu wszystkie materace jakie są w mieszkaniu.
Spaliśmy wszyscy w salonie na "kupie". Przyjechałam tu żeby spędzić z nimi czas 24h! Po za tym kochałam patrzeć jak śpią. Niektórzy cicho pochrapują, niektórzy głośno... Rano wstałam i zaczęłam robić śniadanie. Zorientowałam się, że jest nas przecież 10 osób. Ile to żarcia! Jeszcze z tymi żarłokami i ich królem-Niallem! Zjedliśmy i poszliśmy na plażę. Leżałam nie ruchomo i się opalałam. Nagle ktoś oblał mnie wiadrem zimnej wody!
J-Jestem cała mokra, tak jak mój ręcznik!
Lo-Chodź tutaj to cię wysuszę.
Stanęłam do niego przodem, a on okrył nas ręcznikiem.
J-Gdybyś nie był taki wspaniały, dostał byś ode mnie!
Lo-Na szczęście jestem! A co bym dostał?
J-Zaraz ten urok przestanie działać! Ostrzegam!
Poszłam do apartamentu się jakoś wysuszyć i wziąć coś Niallowi do jedzenia. Nagle ktoś złapał mnie od tyłu. Podskoczyłam z zaskoczenia.
Lo-Nie bój się! Co tu robisz?
J-Chciałam chwilę od ciebie odpocząć, ale widzę, że się nie da!
Lo-Odpoczniesz po powrocie. Wyjeżdżamy na trochę do Szwecji. Musimy tam coś pozałatwiać...
Oderwałam się od niego i poszłam na górę. Wcześniej o tym nie wspominali. Byłam zła, że znowu będziemy musieli się rozstać...
    Wieczorem postanowiliśmy zabalować. Byłam już nieźle wstawiona, tak jak reszta.
A-Nie powinnaś tyle pić.
J-No i właśnie o to chodzi, że wiem! *śmiech*
Lo-Jesteś zła i niegrzeczna! Masz 16 lat i pijesz!
J-A Harry to co? Weźcie się odczepcie!
Wyszłam na taras i zaczęłam śpiewać jakąś piosenkę chłopaków. Już nawet nie pamiętam jaką. Pamiętam tylko, że Malik i Horan dołączyli się do mnie. Podeszłam do Louisa i zaczęłam z nim pogawędkę.
J-A ty wiesz dlaczego tyle wypiłam? Bo mnie wkur**łeś! Oj, przepraszam, wkurzyłeś! Po kiego ci ta Szwecja?
Lo-To nie moja decyzja!
J-*krzyk* Kto tak zadecydował? Przyznać się!
Z-Ja nie, ale mogę ci jeszcze drinka zrobić!
J-Kocham cię, Malik!
Li-Tobie chyba już wystarczy!
Li próbował mnie zaprowadzić na górę, ale się wyrywałam. W końcu Lou przerzucił mnie przez swoje ramie. Wisiałam głową w dół i było mi trochę nie dobrze, a po za tym nie chciałam kończyć imprezy! Zaczęłam więc szczypać go w tyłek. On zaczął na mnie krzyczeć, a reszta się śmiać. Oj, głowa będzie bolała...

środa, 23 maja 2012

41. One Day With You i What Makes You Beautiful.

    Nadszedł dzień wyjścia Louisa ze szpitala. Powiedzieliśmy dziennikarzom, że będziemy dzisiaj puszczani na żywo w TV. Chłopcy mieli wynajęty pokój w hotelu w którym odbywał się wywiad.
*
D-Wszyscy już chyba wiedzą o twoim wypadku, możesz powiedzieć coś więcej?
Lo-Powiem tyle, że jestem idiotą. Jechałem za szybko i... Ale już jest OK.
D-Chodzą plotki, że pokłóciliście się i to dlatego...
J-Skoro mamy już mówić wszystko to... Pokłóciłam się z nim właśnie o to, że jeździ nieostrożnie. Nie obchodzą mnie plotki, aczkolwiek jest mi smutno kiedy czytam komentarze na mój temat...
D-Harry próbował załagodzić to wszystko...
J-Dzięki Harry, kocham cię!
D-A jak ty się do tego odnosisz Louis?
Lo-Jest mi bardzo przykro kiedy fanki piszą takie rzeczy... Gdyby nie ta dziewczyna to nie byłbym tym kim jestem. Nie wiadomo czy w ogóle jeszcze bym był... No i dla niej polubiłem króliki! To nasze dziecko-Tom!
Louis wtedy wziął na ręce naszego Toma.
*
Po wywiadzie zostaliśmy sami, bo chłopcy nagrywali w studio. Nie długo jest premiera naszych pierwszych piosenek.
J-Dlaczego sądzisz, że beze mnie by cię nie było?
Lo-Po prostu nie i już. Wiesz jak jest mi przykro kiedy czytam te komentarze? Plus 100 do poczucia winy. Wszyscy myślą, że to przez ciebie... To dla mnie ciężkie, bo fani są dla mnie bardzo ważni, ale kiedy piszą takie coś...
Usiadłam mu na kolanie, bo jedną nogę miał w gipsie. Sexy gipsie. Kiedy mu to wyznałam, powiedział, że ma wszystko sexy!
    My i One Direction byliśmy w programie na żywo. Najpierw miał być nasz występ. Debiut piosenki One Day With You! Na szczęście wszystkim bardzo się spodobało. Zachęciłyśmy do kupowania naszej płyty. Pod koniec programu piosenka 1D.
Z-Tą piosenkę dedykujemy tym tutaj trzem! I wszystkim fankom! What makes you beautiful.
Piosenka była zajebista. Niestety był tam taki jeden moment... Podczas solówki Harrego nie udało mu się tego zaśpiewać na jednym oddechu... Było pięknie, ale Harry miał inne zdanie. Po programie poszedł za scenę, a ja za nim. Wziął telefon do ręki i chciał zobaczyć komentarze o jego "porażce". Tym razem to ja wyrwałam mu telefon i warknęłam; nie czytaj tego! Każdy chciał go jakoś pocieszyć, ale nikt nie wiedział jak.
N-Idziemy do Nandos?
H-Ja pójdę do hotelu... Miłej zabawy.
    Wieczorem wróciłam do domu. Jej. Dawno tu nie byłam. Tzn. sypiam tu najczęściej, ale... Mam 16 lat i już praktycznie nie mieszkam w domu!
M-O jesteś w domu. Za chwilę będzie tu Billy-ojciec Charlie. Wreszcie go poznasz. O właśnie przyszedł.
J-Dzień dobry...
B-Cześć. Wcześniej nie mieliśmy chyba okazji się poznać...
J-Nie dawno wróciłam z trasy, a potem "mieszkałam" w szpitalu...
Bil okazał się świetnym gościem. Mam nadzieje, że Charlotte odziedziczy po nim charakter, a nie po mojej mamie-histeryczce.
    Lipiec. Jutro wylatujemy na Florydę na wakacje. My czyli 1D, Roka, Olka, Anka i Cher. Te dwie ostatnie cudem dało się przekonać. Przez dwa tygodnie będziemy wynajmować mały apartament. Ja, Niall i Louis umówiliśmy się na zakupy. Tzn. ja musiałam sobie coś kupić, a oni obiecali dotrzymać towarzystwa. Nagle zobaczyłam piękną sukienkę w paski. Stanęłam nas środku sklepu i nieruchomo się w nią wpatrywałam.
J-Louis! Patrz na to! Mogę sobie kupić? Proszęęę!
N-Ona jest w paski! Zapomnij! Też kiedyś miałem ubrania w paski, ale odebrano mi je...
J-Louis błagam! Patrz jaka ona jest śliczna!
Lo-Dobra, przymierz, zobaczymy...
J-I jak wyglądam?
N-No, świetna. To co bierzemy? Rozbieraj się! Szybko!
Lo-Zaraz, zaraz...
J-No, ale weź...
Lo-...Czemu każesz się rozbierać mojej dziewczynie!
Zaśmialiśmy się wszyscy.
N-No to się nie rozbieraj, ale weźmy ją.
Lo-Dobra weźmiemy ją, ale jak weźmiesz do tego te buty!
J-Te obcasy mają z pół metra! Dobra kupię je, ale jak przejdziesz w nich po sklepie!
Loui trzymał się wszystkiego co możliwe, a ludzie dziwnie na niego patrzeli i śmiali się. Udało mu się!
N-Wow, szacun stary!
Następne komplikacje zaczęły się przy kasie, kiedy kłóciliśmy się kto płaci.
Lo-No to jest prezent!
J-Ale ja nie chcę żadnych prezentów! Ja chcę zapłacić i stąd iść.
Kłóciliśmy się już od 5 minut. Po chwili Niall zapłacił i wyszliśmy ze sklepu.
Lo-Ile jestem ci winien?
J-Ile JA jestem ci winna? Bo to ja mu to oddam!
Lo-O co ci chodzi? Każdy lubi prezenty!
N-Nie róbcie wielkiej afery z sukienki i butów tylko postawcie lody. A zwykle stawia facet, więc Lou...
    Po zakupach poszliśmy do mnie do domu. Louis na wejściu od razu się ładnie przywitał;
Lo-Dzień dobry pani teściowo! Cześć szwagierki!
M-Dzień dobry zięciu! Jula, masz gościa w pokoju. Zaraz dam wam coś do jedzenia, Niall.
Kiedy weszłam zamurowało mnie. Harry siedział na łóżku i trzymał małą Charlie. Jaki słodziak!
Lo-Co ty robisz z tym biednym dzieckiem?
H-Bawimy się!
J-Jak ślicznie wyglądacie!
Zrobiłam zdjęcie i dodałam na facebooka i twittera z opisem "No wreszcie się dzieci dorobiliśmy! Słodki tatuś!!!" Posiedzieliśmy jeszcze chwilę, Niall opróżnił moją lodówkę, a potem poszli szykować się do wyjazdu.
J-Nie sądzisz, że to wszystko dzieje się zbyt szybko? W wieku piętnastu lat poszłam do X Factor, byłam już na trasie koncertowej, wydałam płytę, niedługo znów jadę na trasę...
M-Jesteś szczęśliwa? Zazdroszczę ci np. takich przyjaciół.
J-Jestem szczęśliwa. Pierwszy raz w życiu naprawdę jestem szczęśliwa. Mam kategoryczny zakaz Louisa smucenia się! *śmiech*
M-Cieszę się, że go poznałaś. Tylko ostrzegam, że nie chcę być młodą babcią!

poniedziałek, 21 maja 2012

40. Żyjemy razem, albo w ogóle!

    Po 5 minutach byliśmy w szpitalu. Nigdzie nie chcieli nas wpuścić, nic nie chcieli powiedzieć... Czekałam tylko trzymając głowę na ramieniu Harrego, a on mnie obejmował ręką. Po chwili zjawiła się reszta 1D i dziewczyny. Wszyscy byli wściekli i zdenerwowani, oprócz mnie. Czułam jakiś wewnętrzny spokój. Nagle się odezwałam.
J-Przyjechał do mnie, a ja pokazałam mu filmik na, którym ściga się z kolegami. Okazało się, że był pijany. Pokłóciliśmy się. To przeze mnie...
Wtedy dopiero zaczęłam płakać. Lekarz wreszcie do nas wyszedł.
L-Jego stan jest już stabilny, ale dalej jest w śpiączce. Ma wstrząs mózgu i złamaną nogę... Można do niego zajrzeć.
Wszyscy weszliśmy do sali. Nikt nie wiedział jak się zachować.
J-Możemy zostać sami na jakieś pięć minut?
Wyszli bez słowa. Ja złapałam go za rękę.
J-Błagałam cię żebyś uważał! Czemu to robisz? Wiem, że to pewnie przeze mnie. Przepraszam! Ale przecież nic nie może ci się stać, bo żyjemy razem, albo w ogóle, a ja czuję się na razie dobrze... Wyśpij się szybko, bo każdy jest smutny, a rozbawianie to twoja robota! Muszę na chwilę wyjść, bo twoja mama właśnie przyszła, ale będę tu na ciebie czekać cały czas, pa.
Wyszłam po prostu z sali.
J-Chyba się pogodziliśmy...
Późnym wieczorem znów weszłam do sali.
J-Przyszłam żebyś nie był samotny... W końcu tego nienawidzisz... Powiem ci w tajemnicy, że Niall nie jadł od przyjazdu tutaj. Zayn siedzi kilka krzeseł od nas lub w łazience. Liam, po prostu siedzi. Ja z Harrym siedzimy razem. Mam nadzieje, że nie masz nic przeciwko, że go przytuliłam... To w końcu mój brat...
Moje opowieści przerwało groźne pikanie. Lekarze szybko wbiegli i wygonili mnie z sali. Brak pulsu. Musieli go reanimować. Wszyscy patrzeliśmy w tamtą stronę. Nie wiem co myśleli inni, ale ja wiedziałam, że nic nie może mu się stać. Po prostu nie może! Jednak od tego widoku zaczęło boleć mnie serce, nie mogłam złapać porządnego oddechu. Spojrzałam tylko na Zayna-chyba pierwszy raz płakał...
    Obudziłam się na jakimś dziwnym łóżku. Obok stał lekarz.
L-Halo! Słyszysz mnie?
J-Słyszę... Co ja tu robię?
L-Zemdlałaś, ale już OK.
Próbowałam skojarzyć fakty. Louis! Co z nim? Wstałam i pobiegłam szybko pod tamtą salę. Nikogo tam nie było! Podeszłam do pielęgniarki.
J-Gdzie jest Louis? Louis Tomlinson tutaj leżał!
P-Louis... Aha to ten. Jest teraz pod 14.
Ulżyło mi trochę.
J-Ale co z nim?
P-Był reanimowany, ale wszystko już dobrze. Musieli go przenieść...
Pobiegłam szybko pod salę. Weszłam do środka. Spał. Dotknęłam jego ręki i wyszłam.
H-Co z tobą? Martwiliśmy się!
J-Co ze mną? Chyba zemdlałam... Nie wiem... Ale z Louisem wszystko dobrze?
N-Tak...
Do szpitala weszła mama. Pocałowała jakiegoś faceta, a on oddał jej Charlotte i poszedł. Rzuciłam jej się na szyje. Potem wzięłam Charlie na ręce i weszłam do Louisa.
J-Ale mnie nastraszyłeś. Pierwszy raz w życiu zemdlałam! Muszę ci kogoś przedstawić. To jest Charlie. Charlie to jest Lou. Ponoć mój chłopak.
Dzidzia dotknęła ręki Louiego. Nagle on zamrugał! Lekarze jak błyskawice wbiegli do sali. Odsunęli mnie i chwile z nim gadali.
L-Zaraz zabieramy go na badania.
Uśmiechnął się lekko.
Lo-Nareszcie cię poznałem, Charlotte! Miło mi.
J-Kocham cię!
Lo-Wiem. Przepraszam. Kiedy mówisz, że jestem idiotą masz rację. A często to mówisz!
J-Wiesz co czułam kiedy cię reanimowali? Zemdlałam.
Lo-Próbujesz wzbudzić moje poczucie winy? Nie będę się już ścigał!
J-Ale ty naprawdę jesteś idiotą! Myślisz, że ktoś pozwoli ci teraz wsiąść do samochodu? Masz przerąbane.
Louis gadał z mamą, a ja weszłam na internet żeby zobaczyć czy jest coś o wypadku. "To pewnie przez tą szmatę!", "Podobno pokłócił się ze swoją "dziewczyną". On przez ciebie prawie stracił życie dziwko!", "Louis, jesteśmy z tobą! Może wreszcie zerwiesz z tą suką." Harry patrzył mi przez ramię i wyrwał komórkę.
H-Nie czytaj tego!
Warknął. Rozbeczałam się na dobre. Harry poszedł gdzieś z moim telefonem, a chłopacy byli u Louisa i gadali. Nagle Niall wyszedł przed.
N-Louis cię woła. Chodź.
Lo-Co się stało?
J-A nic... Nie ważne. Chyba Harry poszedł się tym zająć. Jak się czujesz?
Lo-Dobrze, ale dlaczego powiedziałaś Charlie, że jestem ponoć twoim chłopakiem?
J-Słyszałeś to? Tak jakoś mi się powiedziało...
Lo-Jak stąd wyjdę to zobaczysz!
Wtedy wszedł Harry. Kiedy go zobaczyłam przypomniało mi się o tych komentarzach... Czemu oni mnie tak nienawidzą?
H-Jak będziesz chciała wyjść ze szpitala to mi powiedz, pójdę z tobą...
J-Chodź może teraz. Wezmę coś do jedzenia, Niall!
Wyszliśmy ze szpitala. Było trochę dziennikarzy. Były też jego fanki... Te od komentarzy. Coś do mnie krzyczały. Zatrzymałam się. Popatrzyłam im prosto w oczy. Co w nich było? Zazdrość, złość, obrzydzenie, agresja? Harry przytulił mnie i pociągnął za rękę.
H-Nie przejmuj się. Wszystko jest już dobrze.
J-Właśnie widzę. Ale dziękuję ci!

niedziela, 20 maja 2012

39. Jedno słowo-Louis.

NOWA POSTAĆ!
    Moja siostra-Charlotte (Charlie).

    Następnego dnia znów droga i koncert. Przez całą drogę nie odzywałam się do Lou. Kiedy wszyscy oprócz nas spali Loui odezwał się; "Tęsknie!". To jedyne co powiedział. Z samego rana mieliśmy gdzieś iść. Louis już zszedł do samochodu.
J-To gdzie jedziemy?
H-Ty i Louis... Wy jedziecie...
J-Ale jak to?
H-Nie kłóć się, mała.
Już chciałam odpuścić i pójść do samochodu, ale zastygłam w pół kroku.
J-Mała? Powiedziałeś mała? Nigdy więcej tak do mnie nie mów! Obiecaj!
H-Obiecuje. Ale co w tym złego?
On niewiedział, że w starej szkole każdy mnie tak nazywał i jakie to wkurzające. Kiedy podeszłam do samochodu Loui wysiadł i otworzył mi drzwi.
J-Daruj sobie... Szczerze mówiąc to boję się trochę, bo jeszcze nigdy z tobą nie jechałam...
Było czego się bać. Lou jeździł jak jakiś szaleniec! Powiedział mi do tego, że stara się wolno. Jak jeździ sam to... Wolę nie myśleć. Wysiedliśmy przy jakiejś drodze i poszliśmy na polankę. Loui rozłożył koc i wyjął koszyk z jedzeniem.
Lo-Przepraszam.
J-Ale tu pięknie! Wybaczam ci.
Lo-Ale tak po prostu?
J-Już mi przeszło. Szkoda życia na takie coś.
Pocałowałam go.
Lo-Udawałaś taką złą? Po to, żebym się postarał?
J-No, ale warto było poudawać, bo tu jest naprawdę cudnie!
Zaczęłam przed nim uciekać, a on mnie gonić.
J-A co mi zrobisz jak mnie złapiesz?
Lo-Nie chciałabyś wiedzieć!
Położyłam się na kocu i powiedziałam, że się poddaje. Nagle Lou zaczął mnie łaskotać.
J-Nie proszę! Wszystko, ale nie to!
Lo-No, no widzę, że masz niezłe łaskotki!
Niedługo wróciliśmy do hotelu i pojechaliśmy w świat.
    W Niemczech, po koncercie, miałyśmy wywiad.
D-Jakbyście opisały swoje życie w jednym słowie?
O-Muzyka?
R-Ja nie wiem...
J-Louis.
D-Louis Tomlison? Wyjaśnisz?
J-Kiedy się poznaliśmy, opowiedziałam mu o sobie. Jakie moje życie zawsze było-czyli, że nie żyłam, a on obiecał to zmienić. Więc Louis, bo dał mi nowe życie.
Wszyscy byli w lekkim szoku. Dziewczyny, dziennikarze, ludzie słuchający tego wywiadu. Kiedy mówiłam te słowa patrzyłam prosto w oczy Lou, który stał gdzieś z boku. Miał łzy w oczach. Kiedy skończyliśmy nakręcać, po prostu się do niego przytuliłam i powiedziałam;
J-Dobrze słyszałeś! Jesteś moim życiem! Pamiętaj!
Nie odzywał się. Długo nie puszczał mnie z ucisku...
    Ja pojechałam do Polski, a reszta do Londynu. Tam miało być zakończenie trasy, więc miałam tylko jeden dzień. Poszłam do naszego mieszkania po ojcu. Weszłam do piwnicy w której miały być prezenty dla nas. Wszystkie z napisem Julia wzięłam do mieszkania. Prezenty po kolei od 7 roku życia; lalka, rower, zabawkowy laptop, zabawkowy "zestaw małego rockmena", mikrofon i sprzęt z karaoke, prostownica, mp3. Płakałam. Czekałam na ten "zestaw małego rockmena"! Na prostownice i mikrofon też! Życie jest do dupy! Czemu to tak musiało się potoczyć?
    Ostatni koncert w Londynie wypadł świetnie. Pobiegłam od razu przywitać Charlie. Była śliczna, ale bardzo malutka, bo urodziła się w 7 miesiącu... Przez dwa tygodnie uczyłam się do egzaminu na koniec szkoły, a następne dwa studio było naszym domem. Mamy już prawie całą płytę! Wreszcie przyszedł czas na spotkanie z Louisem. Byłam akurat sama w domu. Kiedy przyszedł rzuciłam mu się na szyję.
J-Nie zostawiaj mnie już, proszę!
Lo-Kocham cię!
J-Tom tęsknił...
Podałam mu do ręki króliczka, którego od niego dostałam.
J-Musimy poważnie pogadać.
Pokazałam mu filmik na którym ścigał się z kolegami. Wyglądało to bardzo niebezpiecznie.
Lo-Daj spokój. Przesadzają... Nie piliśmy tam tak dużo. Jedno piwo.
J-Co?! Piłeś i się ścigałeś?
Lo-Nie pisali o tym?
J-Nie, do cholery! Chyba pominęli, idioto! Czemu mi to robisz?
Chciał mnie przytulić, ale go odepchnęłam. On wyszedł i po prostu odjechał. Zdążyłam tylko mu krzyknąć; "Błagam, uważaj!". Położyłam się na łóżku i płakałam. Nie wiem ile to trwało... Nagle usłyszałam głośne walenie do drzwi. Harry. Tęskniłam za nim bardzo więc mocno go przytuliłam.
H-Ubieraj się szybko! Jedziemy do szpitala!
J-Co?!
H-Louis miał wypadek! Szybciej!

piątek, 18 maja 2012

38. Charlotte!


    Niedługo koniec trasy. Co będzie potem? Z mamą było tak samo jak wcześniej, albo nawet gorzej. Jej pobyt w szpitalu miał trwać 3 dni, a trwał już 2 tyg... Jechaliśmy właśnie do holandii. Strasznie nudziło mi się po drodzę, więc zaczęłam pisać już piosenkę na nową płytę. Potem weszłam na internet. Nowe ploty na nasz temat? Pisali, że w Paryżu była córka Jerzego Nowaka... Co? Skąd oni znali mojego ojca? Po przeczytaniu, okazało się, że nawet tam trafiły jego obrazy... Duszę artystek z Anką miałyśmy właśnie po nim... Był świetnym malarzem, ale potem...
    Mieliśmy właśnie wychodzić na scenę. Wtedy dostałam SMS-a;
"Właśnie zrobili mi cesarskie cięcie! Masz siostrę-Charlotte."
Znowu zrobiłam się blada.
H-Wszystko OK?
Wskoczyłam na Harrego.
J-Mam siostrę!!! Mam siostrę!
Lo-No wiemy, znamy ją...
J-Charlie palancie! Charlotte!
Zaczęłam skakać ze szczęścia. Wyszłyśmy na scenę.
J-Właśnie przed minutą dowiedziałam się, że mam siostrę-Charlotte. Dedykuję ten koncert tobie, mała. Może kiedyś go obejżysz i będziesz ze mnie dumna...
Zaśpiewałam to z całego serca. Trochę się denerwowałam, bo w końcu JEJ to dedykowałam! Wszyscy zostali jeszcze na wywiadach, a ja poszłam już do hotelu. Jedyne czego potrzebowałam to prysznic i odpoczynek od tego dnia. Założyłam na siebie szybko ręcznik i wyszłam z łazienki po ubranie. Zastygłam w pół kroku.
J-Już jesteście?
N-Nie obraź się, ale czasem naprawdę zadajesz głupie pytania... Nie nie ma nas jeszcze.
J-Dobra, ja będę udawać, że was nie ma i pójdę się ubrać. Loui możesz mi to podać?
Pochwili pożałowałam co powiedziałam. Louis wziął moje ubrania i zaczeli sobie nimi rzucać.
Lo-Niall łap!
Z-Podaj!
J-Dawać to!
Byłam już na serio wkurzona. Trwało to jakieś pięć minut. Loui wziął je i wybiegł z pokoju. W samym ręczniku popędziłam za nim. Na szczęście nikogo nie było na korytarzu.
J-Dawaj to! Lou! W tej chwili!
Lo-Jak się wkurzasz to wyglądasz pięknie!
J-Zaraz ktoś tu przyjdzie, zacznie mi robić zdjęcia i będziesz miał dziewczynę dziwkę w prasie. Tego chesz?
Lo-Dopóki nie zciągniesz ręcznika to takiej sensacji nie będzie. Dobra dam ci to pod jednym warunkiem... Złap mnie!
 Znów zaczął uciekać. Wsiadł do windy. Koniec. Poszłam z powrotem do pokoju.
J-Macie może pożyczyć jakieś ciuchy?
N-Mam jakieś bluzki z moją ulubioną drużyną sportową...
H-Świetnie, kocham jak dziewczyny noszą takie coś.
J-Jakbym nie miała innych zmartwień to byś dostał...
H-Co bym dostał?
J-Dzięki Niall, a z tobą, Hazz, policzę się później!
Na szczęście Niall lubi wielkie bluzki i ta była dla mnie sukienką. Spojrzałam przez okno. Lou był przed hotelem! Wsiadłam do windy. Po chwili byłam na dole. Stanęłam na przeciwko niego.
J-Dawaj to idioto!
Lo-No, no... Fajne wdzianko!
J-Jak tylko ubiorę się w coś normalnego, to gorzko pożałujesz!
Ktoś zaczął robić nam zdjęcia. Ja już nie wtrzymałam. Zaczęłam bić go w klatę, a on wtedy przeżucił mnie przez ramię i poszedł na górę. Ja tylko krzyczałam; "Puszczaj mnie!!!".
Wróciliśmy do pokoju. Znów poszłam pod prysznic, tym razem wzięłam ciuchy do łazienki. Przytuliłam Nialla.
J-Dzięki!
N-Nie ma sprawy...
Lo-Chodź do mnie! No nie obrażaj się już!
Nawet na niego nie spojrzałam. Położyłam się do łóżka i próbowałam spać. Udawałam, że śpię i słuchałam o czym gadają chłopcy.
Lo-Jak myślicie, długo będę przepraszać?
N-Przegiąłeś tym razem. Jeszcze wam robili zdjęcia!
Następnego dnia moje zdjęcia były w gazecie i na necie. Trochę mnie to śmieszyło, ale nie dawałam tego po sobie poznać. Wkleiłam zdjęcie na twittera i pod tym wpis.
"Chyba muszę wam to wyjaśnić... Tomlinson zabrał moje ubrania i wybiegł z nimi przed hotel, a ja byłam w samym ręczniku. Niall pożyczył mi swoją bluzkę. Wybiegłam tam na boso, a Louis żeby nic mi się nie stało wziął mnie na ręcę. I tak szybko się nie odbraże, nie licz na to! Ty Harry też nie wspierałeś w tej, jakże trudnej sytuacji...;(("

środa, 16 maja 2012

37. Impreza w Barcelonie...


    Po koncercie w Barcelonie poszliśmy na imprezę. Usiedliśmy przy barze.
J-Wiesz co... Mam pomysł. Udawajmy dzisiaj, że jesteśmy singlami. Chcę zobaczyć jak podrywasz dziewczyny i ile poderwiesz. Zgoda?
Lo-Też popatrzę na twoje wyczyny. Są jakieś zasady?
J-Nie wychodzimy z klubu.
Po chwili obok Louisa usiadła jakaś dziewczyna. Przedstawiła się.
Lo-Ja jestem Louis. Zapamiętaj to imię, bo za godzinę będziesz je krzyczała.
Wybuchnęłam głośnym śmiechem. Wszyscy dziwnie na mnie popatrzyli. Ja wyszeptałam tylko przeprosiny i odeszłam potańczyć. Ja poderwałam już trzech i byłam nieźle wstawiona. Usiadłam przy barze obok Zayna.
J-Jak się bawisz?
Z-Tak sobie. A ty?
J-No ja świetnie! Chodź, idziemy tańczyć!
Ledwo trzymałam się już na nogach. Usiedliśmy z Louisem przy barze.
J-Ja już chyba idę spać.
Lo-A z kim?
J-Widzisz tamtego, w czerwonej bluzce? A ty z kim?
Lo-Ktoś się znajdzie.
Podeszłam do kolesia w czerwonym. Tańczyliśmy, postawił mi jeszcze jednego drinka i wróciłam do hotelu. Dziewczyny już spały. Martwiłam się trochę o Louisa. Poszłam do chłopaków. Niall był jeszcze w barze. Szybko do niego zadzwoniłam.
J-Cześć. Przypilnujesz Louisa?
N-Jasne, jasne. Ja wszystko przypilnuje. Nie martw się...
Kiedy usłyszałam, że Niall jest spity jak nigdy nie mogłam się nie martwić. Za chwilę mimo woli usnęłam.
    Rano obudziłam się z ogromnym bólem głowy. Najpierw osiemnastka Malika i siedemnastka Harrego, a skoro były to ich urodziny to było dużo alkoholu! Zayn nawet próbował tańczyć na rurze! Mimo wszystko poszłam do pokoju chłopaków. Było czterech. Gdzie Louis? Poszłam do naszego pokoju żeby się ubrać. Kiedy weszłam do łazienki zauważyłam, że Lou tam śpi. Szybko się ubrałam i usiadłam przy nim. Kiedy chciałam odejść coś usłyszałam.
Lo-Zostań ze mną!
J-Nie śpisz?
Lo-Nie, ale nie mogę wstać!
J-Biedactwo! I co? Któraś krzyczała twoje imię.
Lo-Ha, ha, ha.
J-Wstawaj! Za godzinę jedziemy do Madrytu!
    Znowu długa droga. Znów nam się nudziło.
J-Pogramy w jakąś grę?
O-W jaką znowu grę?
Lo-Ja teraz trzeźwieje po twojej wczorajszej grze.
Po chwili każdy usnął. Ja zaczęłam nucić pod nosem Use somebody.
J-"I've been roaming around, Always looking down at all I see
Painted faces, fill the places I can't reach."
Z-"You know that I could use somebody
You know that I could use somebody"
J-Nie śpisz?
Z-Nie.
J-Co cię tak męczy? Tylko nie zaprzeczaj, bo widzę!
Wskazał palcem na słodko śpiącą Rokę.
Z-Daje jej różne znaki i wiem, że je widzi. Nie reaguje! Co mam robić?
J-Na początek przestań palić, a jak już masz zapalić to nie przy niej! Po drugie pogadam z nią dzisiaj. Tylko już się nie mart! Dobranoc.
Ułożyłam się na kolanach Harrego, które były bardzo wygodne.

    Dojechaliśmy już i siedzieliśmy w naszym pokoju. Nagle dostałam SMS-a od Anki.
"Mama jest w szpitalu. To chyba nic groźnego. W przyszłym tygodniu powinna wyjść. Nie martw się."
Jak ja miałam się nie martwić? Zrobiłam się blada jak ściana.
Lo-Co jest?
J-Moja, moja mama... Jest w szpitalu...
H-Co się stało?!
J-Nie wiem... Nie wiem co mam robić...
Lou wyszedł z pokoju. Reszta siedziała cicho i mnie przytulała. Po chwili Loui wrócił.
Lo-Dzwoniłem do Anki. Wszystko na razie jest OK. Nie masz się czym martwić.
Złapał mnie za obie ręce i pocałował.
Lo-Wszystko będzie OK, jasne?
Patrzyłam mu prosto w oczy. Wierzył w to co mówi? Przytuliłam się do niego. Wyszliśmy we dwójkę na spacer.
Lo-Gdzie idziemy?
J-Nie wiem. Nie znam Madrytu.
Przechodziliśmy obok kwiaciarni. Lou kazał mi zaczekać na zewnątrz.
Lo-Proszę. Najbardziej wiosenne kwiaty jakie były.
J-Dziękuje. Kocham kwiaty! Wracamy już? Nogi mnie bolą.
Lo-Zobacz jaka ładna pogoda!
Louis wziął mnie niespodziewanie na ręce.
J-Co ty wyprawiasz? Jesteś nienormalny?
Lo-Jestem zakochany!
Wszyscy na nas popatrzeli, bo Lou to wykrzyczał.

poniedziałek, 14 maja 2012

36. Chyba tracę tlen!

    Nasz pierwszy koncert! Nie występ w x factor, a koncert! Każdy śpiewał jakieś covery. Nie myśleliśmy, że ludzie, aż tak bardzo będą nas znać. Musieli nas widzieć w internecie. Wszyscy wypadli świetnie. Potem poszliśmy na imprezę. Postanowiłam nie żałować sobie na niej alkoholu. "Najwyżej będę leczyć kaca po drodze."-myślałam, bo następnego dnia o 10 wyjeżdżamy. Bawiłam się coraz lepiej i widziałam, że reszta miała podobne zamiary do moich. Siedzieliśmy wspólnie przy stoliku i nieźle narąbani prowadziliśmy ciekawe rozmowy...
J-Jak wrócimy?
Lo-Mogę nas zawieść! Wskakujcie.
Wskoczyłam na niego, a on wyszedł z klubu. Zachowywaliśmy się jak dwójka debili i biegaliśmy po Paryżu w poszukiwaniu naszego hotelu. Nagle koło nas zatrzymała się taksówka i Liam wciągnął nas do środka.
    Drugi koncert też był wspaniały. Chociaż jeszcze trochę bolała mnie głowa po wczorajszym... Poszłyśmy do pokoju chłopaków. Postanowiliśmy pograć w butelkę. Kręciłam pierwsza. Roka wybrała wyzwanie.
J-Musisz przekonać Zayna, żeby przestał palić!
R-To ty palisz?!
Z-No...
R-Co ty sobie do cholery myślisz? Nie zbliżaj się do mnie do puki z tym nie skończysz! Oddaj mi te fajki!
Zayn podał jej paczkę, którą wyrzuciła przez okno. Zadanie właściwie wykonała nieźle. Roka wylosowała Harrego. Pytanie wybrał.
R-Jesteś zakochany?
H-T-tak...
Chłopcy zaczęli się śmiać.
J-No tak, Tomlinson, bo ty nie umiesz kochać! A tobie Horan zniknie ten uśmieszek jak zjem twoją nutelle!
Szyjka wskazała na Zayna.
H-Musisz rozpiąć stanik Roki zębami!
Każdego z nas zamurowało, szczególnie tamtą dwójkę, ale to tylko zabawa. W końcu udało mu się wykonać zadanie, a my nie mogliśmy wytrzymać ze śmiechu. Zayn wymyślał zadanie dla Nialla.
Z-Udawaj, że umierasz!
N-Ale jak?
Z-Wyobraź sobie, że z całego świata zniknęło jedzenie!
Przez chwilę myślałam, że Niallerowi na serio coś się stało. Położył się na korytarzu, zaczął się czołgać, coś jęczeć. Niall wymyślił zadanie dla Louisa;
N-Musisz pomacać tyłek Harrego!
Myślałam, że posikam się tam ze śmiechu, zadanie wykonał dobrze... Potem poszłyśmy do swojego pokoju, a następnego dnia kolejny koncert...
    Koncert wypadł znakomicie, ale byliśmy tak zmęczeni, że od razu posnęliśmy. Następnego dnia od rana czekała nas długa droga. Strasznie nam się nudziło, więc Loui wyciągnął kamerkę.
*
Lo-Stało się coś strasznego! Chcieliśmy dojechać do barcelony, tymczasem krążymy gdzieś w okolicach Francji! Nie wiemy kompletnie gdzie jesteśmy!
N-Nasz GPS się zepsół!
J-O nie! Tracę zasięg w komórce!
H-Ja też! Co my teraz zrobimy?
N-Najgorsze jest to, że nie mamy żadnych zapasów jedzenia!
Niall zaczął udawać, że płacze.
Z-Nie mamy też żadnych pieniędzy żeby gdzieś się zatrzymać!
H-Na dodatek zapomniałem jak mówi się po francusku!
Nie wytrzymałam i zaśmiałam się w tym momencie...
Lo-Bob, jaka jest sytuacja na drodze?
Loui zwrócił się do kierowcy.
B-Niestety nie jest dobrze! Właśnie jedziemy nad jakąś ogromną przepaścią!
Li-Kiedy znajdziemy się na zakręcie, co z nami będzie?
B-Musimy być dobrej myśli, ale nie obiecuje, że przeżyjemy!
O-Ja nie chcę umierać! Jestem za młoda! Halo, mamo? Słyszysz mnie? Pamiętaj, że bardzo was wszystkich kocham. Nie wiem czy jeszcze się spotkamy.
Olka naprawdę się rozpłakała. Niezła z niej aktorka!
J-Pamiętajcie, że jesteście dla mnie najważniejsi. Że byliście!
H-Dla mnie też! Chyba tracę tlen! Powietrza! Powietrza!
Hazz zaczął się krztusić, bo nie mógł złapać powietrza. Po chwili Zayn i Liam mieli to samo...
B-O nie! Zbliża się zakręt!
R-Już z nami koniec! Muszę wziąć ostatni oddech i coś zaśpiewać!
Nagle wszyscy normalnie zaczęli funkcjonować. Zaśpiewaliśmy refren Torn i udawaliśmy umarłych...
*
Li-Dodam to na You tube.
Liam wyciągnął laptopa. Ja nie mogłam przestać się śmiać. Harry zadzwonił do Cher. Zapytał jak im mija droga i powiedział, żeby weszli na You Tube. Po chwili Cher do mnie zadzwoniła.
C-Nie wiedziałam, że jesteśmy w tak groźnej sytuacji i, że nasze życie jest zagrożone!
J-A najgorsze dla Nialla było to, że nie mamy żadnego jedzenia. Zatrzymajmy się na następnej stacji po hot-dogi.
Wszyscy byli za. Niall w szczególności bo zjadł aż cztery!

piątek, 11 maja 2012

35. To ty palisz?

    28 stycznia. W poniedziałek wieczorem wyjeżdżamy w trasę. Postanowiłam dziś pozałatwiać wszystkie sprawy ze "starego" życia, a w weekend szykować się. Od rana miałam dobry humor. Poszłam do szkoły pozaliczałam egzaminy, pożegnałam się z przyjaciółmi... Po szkole posprzątałam w pokoju. Wyciągnęłam już na wierzch najważniejsze rzeczy na trasę. Wtedy znalazłam w swoich ubraniach czyjąś koszulę. Zorientowałam się, że należała do Harrego. Ubrałam się w nią, nałożyłam słuchawki i usiadłam na parapecie. Covery w wykonaniu chłopaków. Zapach Harrego. Zamknęłam oczy i w tej chwili mogłam być przy nich...
    Wieczorem mama wysłała mnie do TESCO po zakupy. Byłam na stoisku z warzywami. Marchewki. Od razu przypomniał mi się Loui. Nagle usłyszałam czyiś głos;
K-Lubi pani marchewki?
Odwróciłam się. Miałam łzy w oczach i od razu rzuciłam się na Louisa. Byłam taka szczęśliwa, że wreszcie się spotkaliśmy. Za chwilę pomógł mi robić zakupy.
J-Kupisz mi piwo?
Lo-A co nie masz już kasy?
J-Dowodu nie mam.
Lo-Jak ktoś nie ma dowodu to nie pije piwa.
Kupił dwa. Przy kasie również kupił papierosy. Wyszliśmy ze sklepu.
J-Co ty wyprawiasz?
Lo-O co chodzi?
J-Po co kupiłeś papierosy?
Lo-Aa. To nie dla mnie.
J-Jak to? To dla kogo?
Lo-Zayn mi napisał, że leci właśnie samolotem i żebym kupił mu fajki, bo od razu idzie do hotelu.
J-To on pali? On nie może palić!
Lo-Ty mu to tłumacz!
Wyrwałam mu z rąk paczkę i wyrzuciłam do kosza.
Lo-Ale co ty robisz?
J-Dawaj mi to piwo!
Wypiliśmy w drodze do mojego domu. Moja mama znała już Lou, bo kiedyś tu przyszedł. Siedzieliśmy chwilę w moim pokoju, a potem poszliśmy do hotelu. Malik już czekał w środku. Przywitałam się z nim czule.
J-A gdzie reszta?
Lo-Hazza i Li będą jutro, a Nialler w niedziele.
Z-Masz te fajki?
J-Nie. Na szczęście spotkaliśmy się w sklepie i je wyrzuciłam.
Powiedziałam te słowa z dumą. Zayn nie miał zadowolonej miny.
Z-Jak to? Teraz znów muszę stąd wychodzić.
J-Nigdzie nie idziesz!
Z-Pójdziesz za mnie?
J-Nie. Bo ty już nie będziesz palił!
Z-Ale...
J-Nie ma żadnego, ale. Nie będę patrzeć jak się zabijasz. Po za tym będzie od ciebie śmierdzieć. Nienawidzę jak ktoś pali!
Z-Ale to jest nałóg! To nie takie łatwe! Nie da się tyle palić dziennie, a któregoś dnia nie zapalić w ogóle.
J-To ile ty palisz?
Z-Dobra skończmy temat.
J-Skończmy, a ja powiem dziewczyną. Może one przemówią ci do rozumu!
Po 12 wróciłam do domu, odprowadzona przez 2/5 One Direction.
    Następnego dnia zaczęłam pakowanie. Wieczorem poszłam do 4/5 One Direction, bo Harold i Li przyjechali. W niedziele ten żarłok. Dałam mu bigos, który zamroziłam specjalnie dla niego. Był zachwycony. W poniedziałek wieczorem pożegnałam się z rodziną i wyruszyliśmy. Była nas było nas sporo. My i One Direction jechaliśmy jednym pojazdem... Wszyscy już spali oprócz mnie i Harrego. Powiedział mi, żebym położyła głowę na jego kolanach.
J-Mam twoją koszulę. Miałam ją nawet raz na sobie, mogę ci ją oddać.
H-Zatrzymaj ją sobie.
J-Ale super prezent!
Zaśmialiśmy się. Po chwili usnęłam...
    Kiedy się obudziłam, tylko Lou nie spał.
J-Ile jeszcze będziemy jechać?
Lo-2 godziny. Tęsknie za tobą!
J-Siedzisz dwa miejsca dalej!
Lo-Złap mnie za rękę.
Trochę się nagimnastykowałam. Po 2 godzinach byliśmy w Paryżu. Była noc więc poszliśmy spać. Było podobnie jak za czasów x factor...

czwartek, 10 maja 2012

34. Kochany tato!

    Sylwester. Lubiłam sylwestra, bo zawsze były super imprezy. Tym razem szłam do Bola. To mój kumpel ze szkoły. Ubrałam się w to -  http://stylistki.pl/sylwek-170659/  i poszłam tam z Lydią i Rose. Było naprawdę wspaniale. Wszyscy się teraz jarają tym, że byłam w x factor itp. Wcześniej też mnie lubili, ale teraz to co innego. Zrozumiałam, że żeby mieć pewność, że mnie naprawdę lubią to muszę się przyjaźnić z Olą, Roką, Cher... Potem znów do szkoły. Kupiłam już bilety na lot do Polski. Tym razem Ania leci ze mną. Przed wyjazdem nudziło mi się i weszłam na internet. Kolejne ploty, które pominęłam... Olka dodała coś na twittera.
"Jak ja tęsknie za tym śmiechem!!!"
Napisałam, że ja też. Zrobiłam coś czego nigdy w życiu jeszcze nie robiłam; weszłam na You Tube i wpisałam One Direction. Wyskoczyło mnóstwo filmików, które widziałam lub w nich uczestniczyłam. Był jeden z Harrym, którego nie widziałam... Odtworzyłam. Harry udawał, że ma tajną misję i chodził po wszystkich pokojach. Najpierw poszedł do Cher. Porozwalał jej trochę rzeczy w poszukiwaniu czegoś. Potem poszedł do naszego kolegi. Położył się do jego łóżka, ukradł stamtąd prześcieradło i poszedł do nas! Założył sobie sztuczne rzęsy Roki i mój biustonosz! Jezu jak ja za nim tęsknie! Za nimi tęsknie! Poleciałam szybko na dworzec i po godzinie jechania byłam pod domem Liama. Otworzył trochę w szoku.
Li-Co ty tu robisz?
J-Przeszkadzam?
Li-Niee... Wejdź!
J-Chodźmy może na spacer.
Poszliśmy. Co ja tam robiłam?
Li-Przyjechałaś tu w konkretnym celu.
J-Oglądałam filmiki z wami na YT. To był impuls. Wybiegłam z domu na dworzec. Potrzebuje chociaż cząstki One Direction!
Przytuliłam się do niego.
J-Co się stało?
Li-Ale o co ci chodzi?
J-Na urodzinach Lou, byłeś jakiś dziwny... Coś się stało! Widzę.
Li-No jestem trochę smutny, ale to nie ważne. A co u ciebie?
J-No u mnie dobrze... Co prawda mama teraz rzadko jest w domu... Kiedyś wracała z pracy i czytała książkę, oglądała telewizję lub piła kawę z koleżanką. Teraz ciągle lata gdzieś za swoim chłopakiem. Trochę mi jej brak... Dlaczego jesteś smutny? Nie wyjadę stąd dopóki się nie dowiem!
Li-Chyba się zakochałem. Trochę tak nieszczęśliwie.
J-W kim?
Li-Nie ważne...
J-Dobra nie naciskam. Ja już jadę. Pa 1/5 One Direction!
W drodze powrotnej zastanawiałam się kto to może być. Wiem, że to zabrzmi narcystycznie, ale co jeśli chodzi o mnie? Nie! Na pewno nie chodzi o mnie!
    Wyleciałyśmy w czwartek. Niebawem byłyśmy na miejscu. Poszliśmy całą rodziną na cmentarz. Napisałam list do taty. W końcu na listy się odpowiada...

Kochany tato!
Piszę do ciebie, żeby ci uświadomić, że o własnym ojcu się nie zapomina. Ty w każde urodziny kupowałeś mi prezent, a ja czekałam na twój telefon. To było dla mnie najważniejsze! Byłam przekonana, że już po prostu nas nie kochasz. Z czasem się przyzwyczaiłam, że moje koleżanki mają ojców, a ja nie. Było cholernie ciężko, ale wiesz, że mama zawsze daje radę. Nie masz racji, że jesteś zły. Bałeś się po prostu, a to ludzki odruch. Nie jesteś zły, bo źli ludzie nie umieją kochać tak jak ty. A teraz już wiem jak ty kochasz. W Anglii nie mamy lepszego życia. Jest takie samo jak gdziekolwiek na świecie może być bez ojca. Co do mojego śpiewu to byłam w x factor, wiesz? Prawie wygrałam i podpisałam kontrakt płytowy. Tak się cieszę. Przyzwyczaiłam się, że cię nie ma, ale jakbyś nagle się zjawił to wiem, że moje uczucia do ciebie odżyłyby. Bo ja tak naprawdę nigdy nie przestałam cię kochać! Na koniec chciałam cię przeprosić, że nie było mnie na twoim pogrzebie. Że się z tobą nie pożegnałam. Pożegnałam się z tobą, wtedy, u notariusza. Więcej cię już nie zobaczyłam... Żegnaj, kochany tato!

Położyłam list na grobie. Ania też jakiś napisała. Potem poszliśmy na wspólny obiad do jakiejś restauracji. Pamiętałam jeszcze trochę polski, ale nie na tyle, żeby swobodnie rozmawiać... Ciocia więc robiła za tłumacza. To bardzo głupia sytuacja. Potem pojechaliśmy do mieszkania cioci i siedziałyśmy w pokoju Magdy. Pamiętam nasze rozmowy w tym pokoju. O jakiejś jej koleżance, która ma chłopaka, którego rodzice są bogaci i który ciągle kupuję jej prezenty. Ona głupio się z tym czuje, bo nie ma prezentów dla niego. Potem okazało się, że ten chłopak to nasz kolega. Tą historie zapamiętałam najbardziej.
    W niedziele wróciłyśmy. Mama była gdzieś ze swoim facetem, a ja poszłam z Olką do Milkshake City. Pogadałyśmy o wszystkim i o niczym. A właściwie o tym, że tęsknimy. Po powrocie do domu dopiero obejrzałam prezent od niej i Roki, czyli nagrania z x factora.
    Roka siedzi na fotelu w papilotach i krzyczy, żeby Olka nie kręciła. Ja wariuje z przerażenia i gadam bzdury. Potem kawałek naszego występu. Następnie pokazany jest ślub mój i Lou. Niall przebrany za księdza, ja w jakimś welonie... Potem nasza gra w butelkę w której całowałam ścianę. Kolejny był nasz wypad do wesołego miasteczka. Ja z Harrym szaleliśmy i zachowywaliśmy się jak dzieci. Kupowaliśmy mnóstwo waty, od której było mi niedobrze. Następnie nasze "Małe stateczki". To jak Lou wywrócił nasz rowerek i byłam wściekła. Potem nasza wspólna zabawa w wojnę. Bawili się wszyscy uczestnicy którzy jeszcze nie odpadli. Mieliśmy sztuczne pistolety. Postrzeliłam Louisa, a on czołgał się po podłodze i krzyczał, że umiera. Harry chciał go uratować, ale go też postrzeliłam. W końcu Zayn zaatakował mnie od tyłu i też umierałam... Jeszcze są jakieś występy, przygotowania. Finał. Moje urodziny.
    Płakałam znów... Dodałam filmiki na internet tak jak obiecałam fanom.
_______________________________________________________________________

Chciałam jeszcze dodać, że dziękuję wszystkim którzy wchodzą na mojego bloga. Mam już ok. 2000 wejść. Może dla kogoś to mało, ale dla mnie to bardzo wiele. Dzięki też za miłe komentarze x33

PS Jak macie bloga to piszcie w komentarzu. Z przyjemnością odwiedzę! ^^

środa, 9 maja 2012

33. Osiemnastka i powrót do rzeczywistości...

    Wróciłam do domu. Przywitałam się z rodziną. Zjedliśmy. Anka pomogła mi się rozpakować. Jej jaki spokój. Podczas x factor nigdy nie było spokoju! Jak tylko zaczynało się tak robić chłopcy wkraczali do akcji. Położyłam się na łóżku i słuchałam muzyki. Lou już powinien dojechać. Napisałam do niego;
"Cześć. Dojechałeś już? Kocham!"
"No już jestem. Spotkamy się w sobotę tak?"
"Przyjadę tam do ciebie!"
W sobotę są jego osiemnaste urodziny. Zastanawiam się nad prezentem. To musi być coś wyjątkowego, tak jak prezent dla mnie. Mam już pomysł! Przebranie marchewki! To jest to! Jutro pójdę poszukać w sklepie. Do końca dnia się leniłam.
   W poniedziałek poszłam na zakupy, znalazłam to przebranie. Kupiłam też prezenty na Boże Narodzenie. Napisałam SMS-a do Nialla, Liama, Hazzy, Zayna, Olki i Roki o której we wtorek przyjadą. Odpisali, że będą ok. 18. Ja przyjadę trochę wcześniej pomóc mu wszystko przygotować.
    We wtorek spędziłam czas z mamą. Pojechałyśmy na basen i dużo gadałyśmy. W środę za to Ania trochę uczyła mnie tańczyć. W czwartek poszłam do szkoły pozaliczać wszystkie egzaminy. Bałam się trochę co będzie jak nagle przyjdę normalnie na lekcje. Miałam tylko 2 lepsze koleżanki. Byłyśmy prawie przyjaciółkami- Lydia i Rose.
    Poszłam do szatni zdjąć kurtkę. Wszyscy patrzyli na mnie bardzo dziwnie. Pod klasą spotkałam Lydie i Rose. Jak mnie zobaczyły to zaczęły piszczeć. Od razu mnie przytuliły i zaczęłyśmy gadać. Wcześniej też pozdawałam trochę egzaminów i następne też dobrze mi poszły.
L-Już będziesz normalnie chodzić do szkoły?
J-No nie. W lutym jadę w trasę koncertową. Ale przez styczeń normalnie. Pod koniec kwietnia znów wracam i zdajemy ten najważniejszy egzamin!!!
Wróciłam do domu. Znów pełno nauki. Następnego dnia pomagałam mamie szykować wszystko na święta...
    W sobotę pojechałam do Doncaster. Dojechałam tam o 13. Poznałam rodzinę Louisa. Fajni bardzo... Poszliśmy na spacer.
J-Nie masz pojęcia jak się stęskniłam.
Lo-Ja też. To widzimy się we wtorek tak?
J-Jasne. To będzie super impreza. Dam ci teraz prezent. Otwórz w domu i napisz mi jak ci się podoba.
Podałam mu pakunek. O 15 Loui odprowadził mnie na dworzec, a o 18 byłam w domu. Po chwili dostałam SMS-a;
"To najlepszy prezent jaki w życiu dostałem! Kocham!"
    Wigilie robiliśmy jak w Polsce. Czyli prezenty, BIGOS i inne tradycje... Mama była z nami przez dwie godziny, a potem pojechała do rodziny swojego faceta, bo przecież "Nie wypada odmówić!". Wróciła o 23. Dłużej tam siedziała niż z nami. Jak to cholernie boli. Cały czas SMS-owałam z Hazzą. Pocieszał mnie. Święta, święta i po świętach. We wtorek w Doncaster byłam o 13. Przywitałam się z Lou i rozpoczęliśmy przygotowania. Nagle do Louisa zadzwonił telefon.
Lo-To mama. Musimy iść coś zjeść do mnie...
J-Ale przecież jedzenie będzie na imprezie... Po co?
Lo-Tego jej nie przetłumaczysz! Ale zjedz coś, bo będzie jej przykro.
J-Ok.
Jego mama jest wspaniała! Taka miła i troskliwa. Ciekawe co Lou jej o mnie mówił, bo mówiła, że dużo już o mnie słyszała. Po 17 byli już; Ola, Roka, Zayn i Liam. Niall będzie w ostatniej chwili, bo on ma najdalej.
    Impreza się zaczęła. Wszyscy na szczęście dotarli. Poznałam dużo znajomych Louisa. Byłam trochę zazdrosna bo miał dużo "przyjaciółek". Zabawa była naprawdę ostra-jak to na osiemnastce. Wynajęliśmy pokój w hotelu gdzie była impreza. Była już 4, wszyscy już byli nieźle upici. Lou chciał iść na chwilę do pokoju. Poszłam z nim, bo nie wiem czy dałby radę sam tam dojść. Weszliśmy, a Louis przycisnął mnie do ściany i pocałował. Obejmował mnie, a jego ręce zaczęły zjeżdżać na moje pośladki. Za jakieś 5 minut odkleił się ode mnie, wziął to co chciał i wyszliśmy. O co w tym wszystkich chodziło? To wyglądało jakby nagle mu się o czymś przypomniało. Niedługo impreza się skończyła. Poszliśmy do pokoju. Wszyscy momentalnie posnęli, bo trochę wypili. Ja nie mogłam usnąć. Wyszłam na balkon. Dużo rozmyślałam o co chodziło Lou. Nagle ktoś mnie złapał od tyłu.
Li-Dlaczego jeszcze nie śpisz?
J-Jakoś nie mogę. A ty nic nie piłeś?
Zaśmiałam się.
Li-Mam jedną nerkę więc nie mogę dużo... Idź już lepiej spać.
J-Dobranoc.
Pocałowałam go w policzek i położyłam się. On był jeszcze długo na balkonie. Coś się stało?
    Jak wstałam rano to wszyscy spali. Poszłam do łazienki, wyszykowałam się, a kiedy wyszłam połowa już była na nogach.
J-Jak tam główka, Harry?
H-Spadaj! Kiedy jedziecie?
N-Ja niedługo.
Z-Ja też za jakąś godzinkę.
J-To chodźmy na jakiegoś shake! Ubierajcie się szybko!
Lo-Ja umieram!
J-Biedactwo! Ubieraj się, a ja może pójdę po coś do apteki.
Lo-Idź do mojego domu! Pierwsza szuflada w biurku!
Zapukałam. Otworzyła mi jego mała siostra.
J-Cześć. Mogę wziąć coś z pokoju Louisa?
SL-Jasne, chodź.
Miał bardzo fajny pokój. Szybko wzięłam jakieś tabletki z biurka i wróciłam do hotelu. Wkrótce poszliśmy na shake.
J-Jej będę za wami tęsknić! Na szczęście nie wszyscy mieszkacie tak daleko! A z tobą Horan widzimy się dopiero w lutym! Na szczęście Olka mieszka w Londynie, a Roka obok...
Niedługo (po ogromnych pożegnaniach ^^) siedziałyśmy trójkę w pociągu. Teraz nareszcie muszę zająć się trochę nauką...

wtorek, 8 maja 2012

32. Ostatnia impreza...

    Impreza zawsze spoko, ale nie wiedziałam jak na tej mam się zachowywać. Była z jurorami itp... Poszliśmy do stolika, Louis miał coś nam przynieść. Impreza się rozkręcała, zatańczyłam już do paru piosenek...
*
Niall i Ola poszli na chwilę na balkon pogadać.
O-O czym ze mną chciałeś gadać? I dlaczego na balkonie?
N-Wcześniej wstydziłem się z tobą gadać. Teraz poczułem, że muszę to zrobić w tej chwili.
O-No dobrze, słucham.
N-Pamiętam jak pierwszy raz cię spotkałem...
O-Tak ja też pamiętam tarzałeś się ze śmiechu... Od razu mi się spodobałeś.
N-Pamiętam też jak pierwszy raz cię pocałowałem...
O-Tak, za dużo gadałam i chciałeś mi zająć usta!
N-Musisz mi ciągle przerywać?
O-Konkrety człowieku! Konkrety!
N-Muszę ci powiedzieć, że... Kocham cię!
Wtedy Niall pocałował ją czule.
O-Ja też cię kocham! Kocham cię za twoje obżarstwo, za twój ciągły śmiech, nawet bez powodu. Kocham cię za to, że jesteś.
Oczy Nialla dziwnie patrzyły się na Olę. Zaniemówił. Stali tak jakieś pięć minut.
O-To idziemy na imprezę?
Ola popchnęła drzwi. Nie ruszyły się. Upss.
N-Co jest?
O-Mnie się pytasz? Ktoś nam chyba zrobił głupi żart.
Usiedli na podłodze. Czekali aż ktoś ich zauważy lub usłyszy ich pukanie.
O-Zimno mi!
Niall tylko ją objął i przykrył swoją marynarką...
*
Bawiłam się świetnie. Dochodziła już północ. Tańczyłam akurat z Li. Nagle podszedł do nas Simon i powiedział, żebyśmy na chwilę wyszły na korytarz. Poszłam szukać dziewczyn. Roke od razu znalazłam przy barze.
R-A gdzie Olka?
J-Właśnie też się zastanawiam.
Rozdzieliłyśmy się. Przeszłam obok balkonu, na którym znalazłam całującego się Nialla i Olkę. Otworzyłam balkon.
J-Przeszkodziłam wam?
N-Wręcz przeciwnie. Ktoś zamknął nas na tym balkonie!
J-Dobra, Olka, chodź. Simon coś od nas chciał.
Poszliśmy w czwórkę w jakieś ciche miejsce.
S-Zdecydowałem, że z wami też podpiszę kontrakt!
J-To nie żart?
S-Nie!
Wtedy to dopiero zaczęłyśmy się cieszyć! Skakałyśmy i przytulałyśmy się nawzajem.
S-To jutro rano, zanim opuścicie hotel, przyjdźcie do mnie. Umówimy się jakoś. Aha i pamiętajcie, że w lutym czeka nas jeszcze trasa. Jesteście doskonałe! Powodzenia.
Poszłyśmy oznajmić tą nowinę chłopakom. Również bardzo się ucieszyli. Simon jakoś dziwnie na mnie patrzył. Potem przypomniało mi się, że mam na sobie przebranie kota i perukę! Impreza się skończyła, na szczęście Lou z tej nie musiał mnie wynosić. Poszliśmy do ich pokoju. Złączone łóżka. Ostatnia noc tutaj! Chciałam żeby zapadła mi w pamięci... Położyliśmy się i opowiadaliśmy sobie co będziemy robić jak wrócimy do domu.
Z-Ja pewnie będę spędzał czas z przyjaciółmi i rodziną. No i muszę pozdawać wszystkie egzaminy w szkole!
R-My niedługo kończymy szkołę...
Lo-Ja zdaje prawo jazdy.
J-Ty nie możesz jeździć samochodem! Zabijesz się!
Lo-Siedź cicho kobieto!
Zaśmialiśmy się. Ale ja się na prawdę o niego bałam.
Li-Ja też niedługo zdaje.
J-Ou będę miała szofera!
Lo-Ja przecież też...
J-Ja się z tobą boję wejść do auta!
O-O matko! Teraz wracam do domu i ciągle muszę się uczyć. Z przyjaciółmi też się pewnie spotkam...
J-A ja będę za wami tęsknić! I to wszystko!
N-Nie masz innego życia.
J-Puki was nie poznałam, właściwie nie żyłam...
Lo-Ale teraz już żyjesz, więc się nie martw!
Całą noc przegadaliśmy. Nawet nie było sensu już się kłaść-tak tylko ja pomyślałam, bo reszta posnęła. Znów się na nich gapiłam... Zaczęłam pakować wszystkie swoje rzeczy. Dziewczyną też mniej więcej ogarnęłam. Z nudów. O 14 byliśmy umówieni z Simonem. Była 13. Obudziłam wszystkich. Chłopcy podpisali z nim kontrakt, a nasz miał być gotowy na czwartek... W sobotę urodziny Louisa. Wtedy też jest wigilia. Impreza będzie we wtorek po świętach. Zaraz potem sylwester i w styczniu jadę do Polski. Na rocznice śmierci ojca. Znów czeka mnie zwykłe życie... Oczywiście w lutym znów się wszystko zmieni ^^.
________________________________________________________________________________

Z dedykiem dla Olki. Masz i jaraj się tym kurdeee!!! Wiem, że trochę mało o tym, ale cóż... ;**

poniedziałek, 7 maja 2012

31. Ostatnia piosenka i twitcam.

    Nasza ostatnia piosenka w x factor - Tears in heaven. OSTATNIA PIOSENKA!!! Nie wierze! Poryczałam się. Wyszłyśmy całe czerwone na scenę. Czerwone od płaczu. Piękna piosenka. Przez występ nie płakałyśmy, dopiero jak skończyłyśmy występ znowu zaczęłyśmy. Jurorom się bardzo spodobało. Poszłyśmy za kulisy gdzie chłopcy szybko nas przytulili. Teraz ich kolej. Use somebody. Też płakałam. Generalnie całą drugą część finału przepłakałyśmy. Przyszedł czas na werdykt. Ja już nic nie chciałam. Ja już wygrałam.
P-Pierwszy raz w historii tego programu, była tak mała różnica w głosach. A więc x factor zwycięża zespół...
...Zwycięża zespół One Direction!!!
Bardzo się cieszyłyśmy. Skakałyśmy na chłopców, oni na siebie. To było jedno wielkie szczęście. Może dla wszystkich to było dziwne, że się cieszyłyśmy z naszej przegranej, ale my tak naprawdę wygrałyśmy. Zaczęły się jakieś pytania od dziennikarzy. Jak czujemy się, itp. Byłyśmy prze szczęśliwe, ale jednocześnie było nam smutno, że to koniec. Powiedzieliśmy wszystkim, że teraz robimy godzinnego twitcama. Była 22. Poszliśmy naszego pokoju. Za godzinę miała być impreza. Chłopcy już włączyli kamerkę.
*
*Olka usiadła na kolana Niallowi, ja na kolana Harrego, inni rozsiedli się na kanapie, Lou na podłodze, a Roka latała po całym pokoju i się szykowała.*
Wszyscy-Cześć wszystkim!
J-Widzę, że pytacie jak czujemy się po przegranej... My wygrałyśmy. Przynajmniej ja.
Lo-Ciekawe co.
J-Ciebie.
Wtedy zeszłam na podłogę i pocałowałam Lou.
N-Skończcie z tą pornografią!
Lo-A co zazdrościsz, że nie ma kto cię pocałować?
Wtedy Ola pocałowała go czule. 
H-Właśnie, niestety Niall nie jest już wolny!
J-Nie martw się tym harry!
Podeszłam i się do niego przytuliłam.
Li-Widzę, że ciekawicie się z kim jest Jula. Więc oświadczam, że jest moją dziewczyną!
Poszłam do Liama i teraz mu siedziałam na kolanach.
J-Nie tak na prawdę to, to są moi bracia!
Lo-Też jestem twoim bratem?
J-Nie chcę być twoją siostrą! Tomlinson to zagłada! Więc nie jesteś!
Lo-Ufff... Jak dobrze. 
Znów poszłam do niego na podłogę. Wtedy usłyszeliśmy, że ktoś puka. Roka otworzyła.
R-Policja przyszła! Malik co ty znowu odwaliłeś?!
Z-Czemu ja?  *Szept* Mam nadzieje, że ona żartuje...
Poszedł do drzwi, a po chwili wrócił z Cher i Anią.
C-Przeszkadzamy?
R-Nie, zajmijcie sobie czyjeś kolana, a ja pójdę po tort!
Poszła z Lou po tort. Przywiozła go na wózku.
Znów każdy zaczął mi śpiewać sto lat.
J-Kocham was wszystkich! Naszych fanów też. A gdzie Loui?
Wtedy Lou wyskoczył z tortu i zaczął tańczyć. Nie mogliśmy skończyć się śmiać. Loui skończył swój występ, wyszedł z tortu i mnie pocałował.
Lo-*krzyk* Kooocham cię!!!
O-Dobra, czas na prezenty!
J-Dobra najpierw otwieram od Nialla. Oou, nutella i kupony na jedzenie! Jak ja cię kocham! Następny od Zayna. Przepranie kota, awww. Dziekujeee! Teraz od Li. Zestaw z Disneylandu! Patrzcie! W środku jest ten wielki lizak!
Lizak był naprawdę ogromny. Nie wiem czy kiedykolwiek uda mi się go zjeść ;)
J-...Następny od Hazzy, to jest... Co to jest?
H-A więc to jest koszulka z napisem "I love Harry's hair!". W tym małym pudełeczku jest kawałek moich włosów, a w tym opakowaniu peruka afro.
J-Jeeej dziękujeee! Peruka jest zajebista! Prezent od Anki... Skąd wiedziałaś, że chcę takie buty? Następny od Cher. Torebka do butów?! Cudniee!
O-My mamy dla ciebie jeden prezent. Są to nagrania, nasze prywatne za czasów programu!
J-Serio to zrobiłyście?! Zaraz znów będę ryczeć! Obejrzę jutro. Dodam na Internet, żebyście też mogli obejrzeć jak tu wspaniale!
Lo-Ja mam dla ciebie wyjątkowy prezent. Ja tego akurat nie lubię bo wyjada mi marchewki, ale dla ciebie zniosę wszystko... Wiem, że kochasz te zwierzątka. 
Wtedy wyjął bialutkiego jak śnieg króliczka. Był prześliczny.
J-Jeny, nie wiem co powiedzieć! Jest cudowny. Obiecuje, że on nie zje ci żadnej marchewki. Nazwę go Tom! Mimo, że Tomlinson to zagłada! Kocham cię!
Pocałowałam go czule.
Z-Chyba musimy się już z wami pożegnać... Idziemy na imprezę! 
Wszyscy-Paaa!
*

niedziela, 6 maja 2012

30. Happy Birthday

    I finał. Cholera. Ja nie chcę. Ja chcę znów te nasze wieczory. Te gry w butelkę. Ten x factor chcę! Myślałam, że się zaraz poryczę. Poryczałam się. Był piątkowy wieczór. Ostatnie próby naszych piosenek. Kiedy je skończyłyśmy napisałam SMS-a do Harrego;
"Za 5 min w waszym pokoju?"
"Jasne"
Zaczęliśmy wspominać. Wspominaliśmy jak to Lou wrzucił mnie do basenu. A na następny dzień Niall udzielił nam ślubu. Wtedy jeszcze do siebie nic nie czuliśmy, to były żarty. Teraz to jest miłość. Wspominaliśmy wszystkie odcinki Video Diary. Zwłaszcza ten ostatni, w którym ciągle całowałam się z Louisem. Wspominaliśmy wszystkie nasze przegadane noce. Takie noce jak ta. Wspominaliśmy jak oglądaliśmy horror, potem chłopcy mnie straszyli i musiałam z nimi spać. Wspominaliśmy nasze imprezy. Na przykład tą z której Lou musiał mnie wynosić. Wspominaliśmy plotki na nasz temat. Tą kiedy okazało się, że jestem w ciąży z Hazzą. Płakałam, bo jestem bardzo sentymentalna. Bo to już nie wróci. Ale przecież wszystko tak przemija niepowracalnie...
Z-A pamiętacie jak poszliśmy do wesołego miasteczka i ta kolejka górska się zatrzymała?
J-Weź mi tego nie przypominaj. Jeszcze musiałam siedzieć w wagoniku z nim.
Wskazałam głową na Lou. Usnęliśmy na złączonych pięciu łóżkach. Jak za starych czasów.
    Rano obudziłam się o 8. Już nie chciałam spać. Chciałam tam z nimi leżeć. Chciałam, żeby ta chwila trwała wiecznie. O 12 usłyszałam szept Harrego;
H-Ej, żyje tu ktoś?
J-Ja, ja żyje.
N-Ja też.
J-Horan? Ty? Czy ty naprawdę wstałeś jako jeden z pierwszych?
N-A widzisz ja umiem zaskakiwać.
J-Jak Malik też teraz wstanie to będę w szoku.
Z-Co o mnie gadacie?
H-Wstałeś już?
Z-No, a co? Czyżbym nie wstał ostatni?
O-O już nie śpicie.
Olka się mocno wyciągnęła.
R-Ja już wstałam.
Li-Nie budźcie ludzi!
J-Li, wierzyłam w ciebie. Przed ostatni wstajesz i jeszcze chcesz spać?
Li-Dobra już wstaje.
J-Loui! Żyjesz?
Brak reakcji. Wszyscy wtedy krzyknęliśmy; Louis!
Lo-Zwariowaliście?
Pocałowałam go tylko.
J-Dobra spadamy na próby. Widzimy się przed występem. Pa!
Li-Czekaj jeszcze chwilę.
Wtedy wszyscy zaśpiewali mi Happy Birthday. Jakie to kochane!
J-Kocham was!
Przytuliłam się do każdego z osobna i wtedy Horan wyciągnął tort.
Z-Pomyśl życzenie i dmuchaj.
Jakie ja mam życzenie? Abyśmy zawsze byli najlepszymi przyjaciółmi!
Zdmuchnęłam wszystkie świeczki, zjedliśmy i popędziliśmy na próby.
   Nadszedł ten moment. Chłopcy mieli otwierać finał. Wcisnęłam Harremu karteczkę z uśmiechniętą minką i napisem; "Powodzenia". Widziałam jak ją odczytuje i się uśmiecha. Wtedy usłyszałam głos Li.
Li-Teraz zaśpiewamy wyjątkową piosenkę. Zwrotki napisaliśmy sami, a refren zna każdy. Podkład jest zmieniony...
H-Jest to piosenka dla naszej przyjaciółki, która...
Z-Która ma dziś urodziny, a Niall zjadł jej prawie cały tort.
N-Tak, bardzo cię za to przepraszam, Jula.
Lo-A więc piosenka Happy Birthday dla Julii!
Zwrotka była o mnie. O nas i o naszej przyjaźni. Na refren zmieniała się muzyka na wolniejszą. Poryczałam się. Chłopcy skończyli śpiewać, a ja do nich pobiegłam. Wskoczyłam na Harrego i się do niego przytuliłam. Potem przytuliłam resztę chłopaków, Loui pocałował mnie czule. Czekałam z nimi na werdykt jurorów. Bardzo im się spodobało. Simon powiedział;
S-No, widzę, że nasz Lou się zakochał...
Byłam cała czerwona. Miałyśmy wyjść na scenę i zaśpiewać Killing me softly. Potem każdy miał śpiewać z jakimś artystą jego piosenkę. My śpiewałyśmy z Aleksandrą Burke Hallelujah. Chłopcy zaśpiewali z Natalie Imbruglia oczywiście Torn. Finał powoli dobiegał końca... Mieli wyłonić z trzech osób dwójkę, która dalej będzie "walczyła" o wygraną. Udało się! My i One Direction! Tzn. było mi szkoda naszej koleżanki, która w tej chwili odpadła, ale... Huraaaaa! Zaczęłyśmy się przytulać z 1D. Teraz tylko ciekawe kto wygra i jak to przyjmiemy...

29. Tomlinson to zagłada!

    Znów sobota i znów występ wieczorem. Trochę się denerwowałam. Miałyśmy zaśpiewać They don't really care about us. Kocham tą piosenkę, Chłopcy zaśpiewali Summer '69. Jak zwykle prześlicznie. Znów udało nam się przejść! Poszłyśmy do naszego pokoju. Dziewczyny położyły się w łóżku, bo były wykończone. Poszłam do pokoju chłopaków.
J-Idziecie do nas?
Z-A czemu nie wy do nas?
J-Nie chce nam się ruszać.
N-Ty się przecież ruszyłaś.
J-Dobra widzę, że to nie ma sensu. To widzimy się jutro?
N-Dobra skończę jeść i będziemy.
Hah. Szantaż. Nudziło nam się, więc zaczęliśmy śpiewać. Następnego dnia poszliśmy na naukę tańca do Anki. Świetnie się bawiliśmy. 
*miesiąc później*
Właśnie jesteśmy po dziewiątym odcinku na żywo! Przeszłyśmy do ścisłego finału! To naprawdę wspaniałe uczucie. Chłopcy oczywiście też są w finale. Mojej mamie zaczyna już rosnąć brzuch. Okazało się, że jak nam o tym powiedziała to była w 3 miesiącu! I wszystko było pewne, bo już nawet było pierwsze zdjęcie. Teraz jest już 5 miesiąc i wiadomo, że to dziewczynka! Ja coraz bardziej zaczęłam się bać, co będzie po programie. Każdy zajmie się swoim życiem. Po programie jedziemy na trasę koncertową z x factor. Trwa ona od lutego do kwietnia. Ciągle przygotowujemy się do finału, tak samo jak chłopcy. Wygrany podpisze kontrakt i nagra płytę. W sobotę mam akurat urodziny. Dopiero szesnaste. Poszłyśmy do chłopców, którzy właśnie nagrywali Video Diary. 
*
Li-Hej. Dostaliśmy się do ścisłego finału, za co jesteśmy wam bardzo wdzięczni.
Z-Obiecaliśmy wam również, że dowiecie się, do kogo należą głosy z kazdego Video. 
H-Tak pobawimy się w detektywów. Mianowicie, zajrzymy za kanapę. 
Chłopcy na czworaka poszli za kanapę, a my usiadłyśmy na kanapie.
J-Hej wszystkim.
Z-A więc to wy!
R-A kogo się spodziewałeś?
Usiedliśmy wszyscy na kanapie. Ja siedziałam na kolanach Harrego, a Lou, przed kanapą na podłodze. Nagle pociągnął mnie i na niego upadłam. Wtedy pocałował mnie namiętnie. To miało być wyznanie światu naszej miłości? Może... Wtedy Lou pociągnął mnie za kanapę.
Z-Co oni tam robią?
N-Lepiej im nie przeszkadzać...
H-Jula trzymaj się.
Wtedy Harry do nas wskoczył.
Lo-Ty zawsze wszystko psujesz!
J-Ja stąd idę.
Wtedy znów wszyscy usiedliśmy na kanapie.
Z-Mamy pytanie od Emmy.
J-Ooo, tak nazywa się też siostra Hazzy!
H-To ty ją znasz?
Z-To pytanie brzmi... Co zabralibyście na bezludną wyspę?
N-Ja zabrałbym kamerę.
O-A co z jedzeniem?
N-Myślałem, że to oczywiste!
Lo-Ja bym zabrał... Chłopaków, Olę, Roke. 
J-A mnie byś zabrał?
Lo-Hmmm... Nie.
Przesiadłam się z jego kolan na kolana Harrego.
H-Ja bym cię zabrał.
J-Wiedziałam, że na ciebie mogę liczyć!
Li-Następne pytanie jest od Maggie. Pyta co jest naszym marzeniem.
H-Zawsze chciałem się całować w deszczu.
Lo-Tylko chętnych brak.
J-Odwal się od Harrego, draniu!
Lo-Ja chciałbym mieć syna. Ale dopiero jak skończę...
J-27 lat...
N-Ja bym chciał żeby na drzewach rosło jedzenie.
Li-Ja bym chciał być taki jak Loui.
J-Tylko nie to! Błagam cię Li! Jesteś idealnym, a następny Tomlinson to zagłada!

sobota, 5 maja 2012

28. I love One Direction!

    Nienawidziłam horrorów. Bałam się! Bardzo, bardzo!
J-Ej, ja tego nie obejrzę!
Z-A co boisz się?
J-Zgadłeś.
H-Uuu...
Lo-No nie bój się. Przecież razem będziemy oglądać!
J-Ja się w nocy będę bała!
Li-Możesz spać z nami!
Lo-Li, to moja dziewczyna! Możesz spać z nami!
Li-Lou, ty to naprawdę masz świetne pomysły!
J-Jak będę spać w jednym pokoju z Malikiem i Stylesem to jeszcze bardziej będę się bała!
Z-Co ty od nas chcesz?
J-Zgadnij! 
    Ten horror był wyjątkowo straszny. Na dodatek w najstraszniejszych momentach chłopcy mnie straszyli. To było mega wkurzające! Ok. 2 wróciłyśmy do pokoju. Dziewczyny od razu zasnęły, a ja nie mogłam zasnąć. Nagle wszystko zaczęło skrzypieć. Zza okna słyszałam jakieś głośne stukanie... To było głównie przez chłopaków, więc chciałam iść do nich i ich obudzić. Wyszłam na korytarz. Chciałam zapalić światło, ale akurat żarówka się spaliła. Telefon zostawiłam w pokoju. Niepewnym krokiem ruszyłam przed siebie. Weszłam do pokoju. Nagle ktoś mnie podszedł od tyłu i zasłonił rękę usta. Chciałam coś krzyczeć, ale nie mogłam. Myślałam, że zaraz zemdleje. Wtedy ten ktoś wyprowadził mnie z pokoju i puścił. Malik. Mogłam się tego spodziewać. Spojrzałam na niego wzrokiem nienawiści i wybiegłam przed hotel. On wybiegł za mną.
Z-Ej, przepraszam.
J-Jakbyś nie był takim dupkiem to nie miał byś za co przepraszać!
Zayn przytulił mnie mocno.
Z-Idziemy do naszego pokoju. I już nikt nie będzie cię straszył.
J-Mimo, że tak świetnie przytulasz, to i tak jestem na ciebie zła.
Zaśmialiśmy się. 
J-Ej, budzić się! Już, szybko!
Li-Co, znowu Harry gdzieś powędrował. 
H-Ja tu jestem, chyba.
J-Nie ja się po prostu boję! Mówiłam, że tak będzie.
Lo-Dobra chodź cię przytulę.
J-Najpierw zrób coś Malikowi, bo mnie nastraszył przed chwilą. A potem jeszcze przytulał wbrew mojej woli! 
Bawiłam się coraz lepiej. Loui wstał lekko dotknął twarzy Zayna pięścią.
Z-Ale jej się podobało jak ją przytulałem.
Lo-Lepiej sobie uważaj, bo cię już nie przytulę.
Zsunęliśmy szybko 4 łóżka i położyłam się pośrodku chłopaków. Jacy oni byli kochani! Niall się nawet nie obudził. On jest chyba największym leniem. Zaraz za nim jest Zayn, potem Lou, potem Harry, a Li to ten najmniej leniwy. Li to ideał. Zazdroszczę jego przyszłej dziewczynie, ale to w końcu mój brat! Następnego dnia chłopacy kręcili Video Diary. Jak zwykle się schowałyśmy.
*
Li-Witamy w następnym Video Diary! U nas nic ciekawego się nie działo oprócz nocnych wędrówek Harrego.
H-Było bardzo przyjemnie!
Z-Ostatnio oglądaliśmy fajny horror, prawda chłopaki?
1D-Taaak.
J-Weź, lepiej siedź cicho, Malik!
H-Pojawiły się pytania o twoje prawo jazdy, Loui.
Lo-No powinienem już mieć jakoś w styczniu...
R-Takim ludziom w ogóle nie powinni dawać prawa jazdy!
J-Dlaczego nic nie mówiłeś? Nie pozwolę ci na takie coś!
Lo-Przewiozę was!
O-O nie! Dziękujemy!
Li-Mamy również pytanie, kogo włosy, z zespołu, chcielibyście mieć?
Lo-Ja chciałbym swoje!
J-Włosy Harrego są zajebiste!
Li-Ja chciałbym włosy Zayna.
Z-Mi podobają się włosy Louisa.
N-Ja chcę włosy Hazzy.
Z-Następne pytanie jest od Lydii. Na jaką planetę chcielibyście się wybrać? Ja zawsze chciałem zaśpiewać na księżycu!
N-Ja do Narni chcę!
Lo-Na słońce!
H-Na wenus!
Li-Ja wolę zostać na razie na ziemi.
*
Wieczorem, dodałam na twittera;
"I love Harry's curly hair.
I needs Harry's curly hair.
I love Harry Styles!
I love Lou's spontaneity.
I needs Lou's spontaneity.
I love Loui Tomlinson!
I love Li's a hug.
I needs Li's a hug.
I love Liam Payne!
I love Niall's laughter.
I needs Niall's laughter.
I love Niall Horan!
I love Zayn's sweet behavior.
I needs Zayn's sweet behavior.
I love Zayn Malik!
I love One Direction's voice !
I love One Direction's look!
I love One Direction's nature
I needs One Direction!
I love One Direction!"